Przemoc rodzi się z lęku?

echopowiatu_przemoc

Czy przemoc rodzi się z lęku? Na takie pytanie odpowiadało ponad sześćdziesięciu uczestników konkursu literackiego ogłoszonego przez sochaczewskie PCPR. W bardzo różny sposób – pisząc opowiadania, wiersze, przemówienia i piosenki. Przeczytałam wszystkie te prace, miałam bowiem przyjemność być w jury powiatowego konkursu. Przyjemność to czytanie naprawdę dobrych prac. Ale ich lektura wiązała się także z pewnego rodzaju wstrząsem. Młodzież naprawdę wie, o czym pisze. Przemoc, jak się okazuje, jest wszechobecna i dotyka nawet najmłodszych. I nie mówimy tu tylko o przemocy dorosłych wobec dzieci, ale – a właściwie przede wszystkim – o przemocy rówieśniczej. Powodem prześladowań mogą być okulary, buty, fryzura albo po prostu kaprys kogoś, kto potrzebuje poczuć się ważny i wybiera sobie ofiarę. Często zupełnie przypadkowo. Młodzi ludzie biorący udział w konkursie znakomicie zrozumieli jego temat i wykazali, że w większości przypadków agresja spowodowana jest strachem. Strachem przed kimś, kto w domu traktuje dziecko jak przedmiot, strachem przed tym, co ludzie powiedzą. A także jest reakcją na doświadczaną przemoc, lęk kumuluje się, a potem wybucha. Skutki potrafią być straszne. Czytanie tych prac było doświadczeniem trudnym i ważnym. Jeden z ojców obecnych na rozdaniu nagród zadał mi pytanie, czy długo płakałam po lekturze. Nie płakałam, byłam wstrząśnięta. Bo przemoc to nie tylko bicie i szturchanie. To także obrażanie, podkopywanie własnej wartości, oczernianie, złośliwości. To podłe komentarze na facebooku, to „pytanie” zadawane przez rodzica dziecku „Czy ty jesteś nienormalny?”, to bezsensowne zakazy. W tym kontekście szczególnie szokujące są wyniki ostatnich badań, które pokazały, że dla połowy Polaków klaps czy nakrzyczenie na dziecko są normalnym środkiem wychowawczym. Otóż nie, nie są. Dla stosujących klapsy mam ćwiczenie poglądowe. Wyobraźcie sobie kogoś o metr wyższego od siebie, kto stoi nad wami i krzyczy, a potem uderza. Nawet lekki klaps boli, a dodatkowo dochodzi element przytłoczenia, stłamszenia. Z dziećmi się rozmawia. Długo, wielokrotnie o tym samym. Do skutku. I o wszystkim, o trudnych sprawach też. Krzykiem czy biciem niczego się nie załatwi.

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)