Zielonym do góry: Grać albo nie grać…

echopowiatu_gracz

Z graniem w różne, mniej lub bardziej mądre gry komputerowe jest trochę jak ze słuchaniem disco polo – nikt się nie przyznaje, a piosenki znają wszyscy. Nie bardzo wierzę, kiedy ktoś mówi, że w nic nie gra. Nawet w pasjansa czy proste układanki dla oderwania się na chwilę od pracy albo oglądania telewizji? Ja się przyznaję bez problemu – gram i lubię. Nie widzę powodu do wstydu, że około godziny dziennie poświęcam na logiczne zabawy – poszukiwanie ukrytych przedmiotów i temu podobne. Uważam wręcz, że to korzystne dla mózgu. Dla mojego w każdym razie na pewno. Wszystko jest dobrze, dopóki mamy sprawy pod kontrolą. A niestety coraz częściej zdarza się, że – szczególnie młodzi ludzie – kontrolę tracą. Teraz bardzo popularne są gry sieciowe, w których nie gra się samemu, ale z ludźmi z całego świata wspólnie tworzy społeczności, strategie, często całe wirtualne światy. Ma to oczywiście korzystne strony – w takich społecznościach najczęściej rozmawia się po angielsku, więc siłą rzeczy gracze uczą się języka, poza tym nawiązują więzi. I jest fajnie, do momentu, kiedy wirtualny świat nie zaczyna zastępować realnego. Kiedy przestaje się wychodzić na spotkania z prawdziwymi przyjaciółmi, bo umówiliśmy się z wirtualnymi, to znaczy, że coś niepokojącego dzieje się z naszymi relacjami. Często dochodzi do sytuacji, kiedy zaniedbuje się nie tylko więzi z ludźmi, ale i własne potrzeby – gracze często nie jedzą, bo nie mogą się oderwać od rozgrywki, zapominają o piciu i myciu się, a w skrajnych przypadkach nawet o wychodzeniu do toalety. Znane są przypadki, szczególnie w Azji, że po kilku dniach nieprzerwanej gry młody człowiek po prostu umierał z wycieńczenia. Straszne.

Zimą, kiedy wieczory były długie, wielu rodziców przymykało oczy na długie siedzenie przed komputerem przez ich dzieci – często także te formalnie dorosłe. Ale teraz, kiedy jest coraz cieplej, kiedy zaczyna się na dobre sezon na spacery, granie w piłkę czy jazdę na rowerze – przyjrzyjmy się bliżej swoim i pociech przesiadywaniu przed monitorem. Czy przypadkiem magiczna granica nie została przekroczona. O to nietrudno. I postarajmy cieszyć się nadchodzącą wiosną nieco bardziej rodzinnie.

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)