Zielonym do góry

echopowiatu_jesien

Całkowicie podzielam pogląd Juliana Tuwima, który napisał kiedyś, że listopad to jeden z najdotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku. Jeśli o mnie chodzi, to najchętniej wykreśliłabym ten miesiąc z kalendarza, względnie zapadła w sen zimowy. Nie ma w listopadzie prawie nic znośnego. Dni krótkie, szaro, zimno, ponuro… Jedyne co dobre, to możliwość siedzenia wieczorem pod ciepłym kocykiem, popijania gorącej czekolady albo kawy z tuczącymi dodatkami bez wyrzutów sumienia i czytanie, czytanie, czytanie… O ile jest czas oczywiście i nie trzeba opisać wydarzeń, które miały miejsce tego dnia. Bo – zapewne w ramach walki z marazmem – tych wydarzeń ostatnio jest całe mnóstwo. I o ile na co dzień lubię, jak coś się dzieje, o tyle w listopadzie konieczność wyjścia gdziekolwiek budzi wyłącznie moją irytację. Tak mam i nic na to nie poradzę. Wiem, że nie jestem w tym odosobniona. Pomijając ogólną niechęć do czynu, to w listopadzie jest się bardziej podatnym na wzruszenia i wspomnienia – zauważyliście to? Przypominają się rzeczy dawno zapomniane, jakieś wędrówki, ckliwe piosenki, stare opowieści. Tak jakby nasza pamięć stawała się bardziej bezbronna. Choć może to i dobrze, bo przypominają się też zapominane smaki i czasem się piecze albo gotuje coś, co mama robiła, a nowych czasach, mając tysiące wspaniałych składników, przestaliśmy to robić. No i piosenki się przypominają. Mnie głównie te śpiewane przy ogniskach na harcerskich wyjazdach. I nie mam tu na myśli „Dzień kolejny minął”, ale Stachurę, Kaczmarskiego, piosenki Dżemu czy Perfectu – bo mieliśmy bardzo bogaty repertuar. No i poezja śpiewana, ze szczególnym uwzględnieniem utworu Elżbiety Adamiak do tekstu Jerzego Harasymowicza „Jesienna zaduma”. Zostawiam Was z tym tekstem, licząc na to, ze druga połowa listopada okaże się znacznie znośniejsza od pierwszej.

„Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowo jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony”

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)