Jak przeżyć dziewięć miesięcy ciąży i nie umrzeć ze strachu

echopowiatu_warzęchowski

Z doktorem Sławomirem Warzęchowskim, ginekologiem z kliniki Alfa, rozmawiała Izabela Goryniak.

Czy rzeczywiście kobiety tak bardzo boją się ciąży?

Tak. Boją się na różnych jej etapach o różne rzeczy. Oczywiście każdy ma swój poziom lęku, stresu, strachu czy doświadczeń własnych z przeszłości albo z poprzednich ciąż. Wydaje mi się, że w mojej praktyce jest tego bardzo dużo. Czasami są to lęki nieuzasadnione, a czasami kobiety boją się realnych zagrożeń, które są, a nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Czy kobiety powinny się bać?

Nie. Samej ciąży nie. Zawsze mówimy – ciąża to nie choroba. Aczkolwiek to nie jest takie oczywiste, bo ciąża sprzyja powstawaniu różnych stanów, które nie do końca są fizjologiczne, a jeśli nawet są, to bywają nie do końca przyjemne i komfortowe i utrudniają życie. Ciąża potrafi ujawnić też różne ukryte choroby i schorzenia, których przed ciążą nikt się nie spodziewał, a wyszły dopiero w trakcie.

To są rzeczywiste problemy, natomiast często Pan w swojej praktyce spotyka się z problemami wymyślonymi.

Tak. Dużo jest takich zasłyszanych czy wyczytanych teraz w internecie różnych dziwnych problemów pod tytułem „ktoś coś napisał”, bo tak mu się wydawało. Jest to oczywiście niesprawdzone, ale czytająca ze swoim problemem, który pojawił się w domu, wpada w panikę i ma wszystkie syndromy z internetu, bo tak się jej wydaje. Radziłbym, jeśli mamy jakiś problem zdrowotny, to pytajmy lekarza, a nie szukajmy pomocy w internecie. Wiadomo, że internet jest zawsze pod ręką, każdy go ma. Wpisuję w wyszukiwarkę dolegliwość i wyskakuje 5 tysięcy różnych sytuacji, a z tego może raptem dwie faktycznie mogą być podobne do naszej. Ale trzeba podchodzić do tego z rezerwą, bo treści w sieci nikt nie cenzuruje. Bardzo często są tam głupoty i bzdury, choć zdarzają się i dobre rady, ale jak ktoś na czymś się nie zna, to nie wie, co mądrze wybrać.

W co zdarza się wierzyć kobietom, co z punktu widzenia lekarza ginekologa jest po prostu głupie?

Bardzo często pojawia się hasło: brzuch mi nie rośnie, nie przytyłam 5 kilo podczas pierwszego miesiąca ciąży, właściwie nic nie przytyłam. Rodzina krzyczy, że nie dojadam, na pewno zagłodzę dziecko. Ale trzeba sobie zdać sprawę, że przez pierwszą połowę ciąży, upraszczając do 20 tygodnia, cała ciąża, macica, dzieciaczek, krew to wszystko waży mniej więcej pół kilo. Na wadze łazienkowej tej ciąży praktycznie nie będzie widać, a oczekiwania są spore. Zaraz są domysły, że dziecko się źle rozwija, słabo rośnie, a wszystko przez to, że matka za mało je, pije i najlepiej niech przyjmuje wszystkie możliwe witaminy. Tak naprawdę, to różnie te brzuchy wyglądają, bo różne są przyrosty, a do połowy ciąży jest ona marnie widoczna. I to jak najbardziej normalny i prawidłowy stan, bo ona gwałtownie rośnie w drugiej połowie.

A co z mitami jedzeniowymi?

Bardzo często dotyczą tego co jemy, a co w ciąży jest zakazane. Jest cała lista produktów, a jak poczytamy w internecie, to przyczepić możemy się do wszystkiego, bo to ma chemię, a to konserwanty, a symboliczny oscypek jest w brudnej skarpetce w bacówce tworzony, sushi to nie, bo to surowa ryba, i tak można wyliczać. A jakbyśmy byli bardzo rygorystyczni to wyszłoby, że możemy tylko wodę mineralną, przebadaną i z certyfikatem pić. Do wszystkiego trzeba podejść ze zdrowym rozsądkiem. Wiadomo, że w naszej strefie klimatycznej, naszym regionie, nie jemy surowego mięsa, bo toksoplazmoza zdarza się często. Dlatego ja zawsze mówię surowemu mięsu – nie. Ale surowa ryba tak, sushi w większości przypadków jest robione z lepszej gatunkowo ryby, która jest przebadana. A prawdopodobieństwo, że złapiemy coś z surowizny ryby, jest takie jak trafienie w totolotka. Nie jemy tatara, a tak to możemy prawie wszystko, wiadomo ze zdrowym rozsądkiem. Wiadomo też, nie przesadzajmy z ciężkostrawnymi potrawami, codzienny McDonald nie jest najzdrowszy niezależnie od tego, czy jesteśmy w ciąży czy nie. Ale wizyta raz w miesiącu na pewno nie zaszkodzi. To samo z piciem. Ktoś mówi: nie pozwalają mi pic gazowanego. Ale ja mówię, że jeśli dana pani ma nie wypić nic, bo zwykła woda nie wchodzi, to ja wolę, aby wypiła szklankę coca coli, aby ten płyn był, bo picie jest ważne, bo musimy pić bardzo dużo. To samo z kawą. Jeśli ktoś pije całe życie rano kawę, to pije ją dalej nawet w ciąży. Nawet się ona czasem przydaje, bo w ciąży bywają spadki ciśnienia, które nie są ani zdrowe, ani wygodne, bo stoi się w sklepie i pojawia się omdlenie, a to nie jest bezpieczne. Dlatego mówię: jeżeli jest ranna kawka i z lat 10 wcześniej była pita, to ją wypijmy i nic się nie stanie. Bo to nie jest tak, teraz nie mogę, bo jestem w ciąży. Teraz pójdę dalej, panie mówią – nie wiedziałam, że jestem w ciąży i napiłam się lampkę wina. Ale i w tym przypadku też się nic nie stało. Wiadomo, na wszystkich alkoholach jest informacja, że nie wolno ich pić w trakcie ciąży, tylko też trzeba do tego podejść realnie, bo wszystkie problemy z dziećmi z problemami poalkoholowymi, nie biorą się z tego, że raz napiłam się lampkę wina, czy wypiłam pół szklanki piwa, bo miałam na nie wielką ochotę. Takie problemy pojawiają się u alkoholiczek, które zaczynają pić w poniedziałek, kończą we wtorek i w ogóle nie wiedzą, że są w ciąży i to jest problem.

Panie doktorze, jak to jest w tej ciąży mamy się „pieścić” ze sobą czy nie?

To wszystko zależy od kobiety. Są panie, które będą oczekiwały tego od całego otoczenia i będą czuły się źle, jeśli ich się nie będzie traktować wyjątkowo. Ale są też panie, którym to będzie przeszkadzało i powiedzą: odczepcie się ode mnie, czuję się dobrze i chcę wrócić do pracy. I właśnie o tę pracę z reguły chodzi. I tu jeśli kobieta ma fajną pracę, która sprawia jej przyjemność, daje satysfakcję i lubi tam chodzić, to dlaczego nie, niech chodzi. Oczywiście jeśli ktoś pracuje na trzy zmiany w magazynie i jest to praca fizyczna, taka osoba pracuje bo musi, to może pójść na zwolnienie. Ale jeśli nie ma żadnych dolegliwości, patologii, a kobieta czuje się dobrze, to może pracować. Mam pacjentki, które pracują do oporu, nawet do 36 tygodnia ciąży.

Taki sam mit dotyczy pracy przy komputerze. Kiedyś były wytyczne max 4 godziny pracy przy komputerze, ale to było dawniej jak sprzęt był przestarzały.

Tych mitów moglibyśmy wymieniać jeszcze wiele, ale jeśli kobieta czuje się dobrze, ciąża rozwija się prawidłowo, to nie powinna się bać. Co zatem powinna robić?

Ja powiem tak w skrócie, kiedy kobieta powinna reagować. W pierwszej części ciąży, jeśli pojawiają się jakieś bóle i krwawienie, wtedy udajemy się na kontrolę usg, aby zobaczyć co się dzieje. W trzecim trymestrze naszym głównym tematem są ruchy, które powinny być odczuwalne. Może nie liczymy, ale obserwujemy. Jeśli pojawi się coś niezwykłego, nietypowego, to wtedy udajemy się do kontroli. Cała reszta nie powinna budzić niepokoju, typu obrzęki, wymioty, wyniki badań, anemia to symptomy, które będzie miała każda kobieta. Jeśli coś się dzieje, to wyjdzie to w wynikach badań, dlatego same z siebie nie panikujemy i nie denerwujemy się. Najważniejsze: nie czytamy wszystkich głupot w internecie, bo tam bardzo często są totalne bzdury. Zachować należy rozsądek i zaufać intuicji, a w razie wątpliwości pytać lekarza.

Dziękuję za rozmowę.

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)