O dysplazji, czyli zwichnięciach stawu biodrowego

echopowiatu_dziecko

 

Gościem Izabeli Goryniak był Radosław Lebiedziński, ortopeda z kliniki Alfa.

Ortopeda przede wszystkim dziecięcy, zgadza się?

Tak zgadza się, głównie zajmuję się ortopedią dziecięcą.

To dzisiaj porozmawiamy o tych dzieciaczkach najmniejszych, które mogą mieć różne wady, zacznijmy od tej dysplazji stawu biodrowego, coś co prawie każde dziecko przechodzi, tak?

Nie do końca. Dysplazja jest to schorzenie, które jest wadą wrodzoną, występuje z częstotliwością ok. jednego dziecka na dwieście i jest wielkim problemem ortopedycznym, który możemy rozwiązać dosyć wcześnie.

No tak. Powiedziałam, że każdy przechodzi, bo każde dziecko jakoś tam się pieluszkuje, każde coś tam ma z tymi bioderkami, tak?

Tak. Ten program przesiewowy, który został opracowany w kierunku dysplazji stawu biodrowego, te badania profilaktyczne, które są wykonywane w ramach ultrasonografii biodra dziecięcego, mają na celu wyłapanie tej wady. Jest to jedyny program przesiewowy, który funkcjonuje w ortopedii dziecięcej z dobrym efektem. Większość dzieci rodzi się zdrowa i nie wymaga żadnego działania z naszej strony, ćwiczeń czy pieluszkowania, nie ma to większego znaczenia. Natomiast to jedno wyłapane musi być odpowiednio wcześnie zdiagnozowane, żebyśmy mogli poprowadzić leczenie, bo wtedy mamy szansę na pełne wyleczenie.

To proszę powiedzieć, czym ta dysplazja w ogóle jest.

Ogólnie uważa się, że jest to pewna nieprzystawalność. Bliższy odcinek kości udowej – głowa kości udowej, ta okrągła część, na której się poruszamy nie współgra z panewką, czyli zagłębieniem, które jest w talerzu kości biodrowej. To wszystko powinno mniej więcej się zakleszczać i pracować prawidłowo, natomiast w dysplazji mamy do czynienia z tym, że panewka jest płaska i płytka, w związku z czym głowa kości udowej się ześlizguje po talerzu kości biodrowej, co prowadzi do podwichnięcia, a finalnie do zwichnięcia stawu biodrowego, co jest problemem już bardzo znaczącym dla przyszłości młodego pacjenta.

I to USG, o którym pan wspomniał, jest jedynym sposobem wyłapania tego schorzenia na wczesnym etapie?

Tak, ponieważ kiedyś, jeszcze przed epoką USG, bo w 1978 roku, zostało ono wprowadzone do ogólnej diagnostyki, wykonywano badania kliniczne, czyli zwykłe badania za pomocą dłoni. Uważa się, że jest ono nieprecyzyjne, około 6-8% pacjentów może zostać źle zdiagnozowanych. Dopiero w 1978 roku zaprzyjaźniony z Polską austriacki profesor wymyślił tę technikę. Jest to faktycznie coś, co zmieniło ortopedię, wpłynęło to na życie tysięcy ludzi, bo to była rewolucja. W tej chwile te badania niestety nie są obowiązkowe, są jedynie zalecane.

No tak, nie można mieć wszystkiego, ale ważne, że większość rodziców wykonuje to badanie?

Tak, w tej chwil przyjmuje się, że większość, aczkolwiek dalej mamy do czynienia z zaniedbaniami ze strony opieki lekarskiej bądź rodziców. Badanie jest bezbolesne, krótkotrwałe, szybkie. Powinno być wykonane do 4-6 tygodnia życia dziecka. Im wcześniej to zrobimy i wychwycimy problem, tym szybciej zareagujemy i będziemy mieli większe szanse na wyleczenie.

To pan mi powie, czy dobrze rozumiem. Jeżeli nie przez USG, to to schorzenie wychwycimy dopiero, kiedy dziecko zacznie chodzić.

Niestety tak. Najczęściej koło drugiego roku życia zgłaszają się rodzice. W tym roku miałem dwa takie przypadki, które zgłosiły się do mnie, bo dziecko dziwnie chodzi, dziwnie stawia nóżkę. Najczęściej jest to jakaś drobnostka, ale ta dwójka tych małych pacjentów ma dysplazję, zwichnięte stawy biodrowe i oni są już zaplanowani do zabiegów operacyjnych, jeden się już odbył, drugi będzie niebawem. W tym stadium nie da się tego leczyć zachowawczo, musimy to operować.

A jeśli wyłapiemy tę chorobę wcześniej, to co wtedy?

Wyłapanie choroby we wczesnej fazie gwarantuje prawie stuprocentowy sukces, jest to jedna z niewielu rzeczy w ortopedii, którą jesteśmy w stanie odwrócić prawie do zera, nie ma śladu po problemie. W zależności od stopnia, w którym jest dana dysplazja, leczy się ją uprzężami i to jest strasznie ważne, aby rodzice byli współpracujący. Jeżeli są niesubordynowani, nie stosują się do zaleceń, to leczenie nie ma najmniejszego sensu, a czasami wystarczą tylko dwa tygodnie przy naprawdę małym pacjencie. Najczęściej do 6-8 tygodni problem jest rozwiązany.

Ale to pewnie rodzice się obawiają, że dziecko się męczy, a męczy się?

Nie, dziecko się nie męczy. Wszystko jest kwestią dobrze dobranych napięć na danej uprzęży. Wiadomo, że te pierwsze 24-48 godzin znosi gorzej.

Jakiś dyskomfort jest.

Dyskomfort jest, ale się adaptuje i po jakimś czasie przestaje zwracać na to uwagę. Żeby nie mówić o samych superlatywach, leczenie nie jest też do końca bezpieczne. Istnieje pewne ryzyko powikłań, że podczas naszego działania doprowadzimy do zmian w obrębie bliższego odcinka kości udowej.

No zawsze jest ryzyko, nieomalże przy każdym leczeniu. A jakie są konsekwencje nieleczenia tej dysplazji?

Konsekwencje są bardzo poważne, ponieważ najczęściej, jeżeli mamy do czynienia z pacjentem, który został przeoczony, nie leczony prawidłowo, to w okolicach 20-25 roku życia ma on całkowicie zniszczone stawy biodrowe. Są to młodzi, aktywni ludzie, mający zazwyczaj bardzo dużo planów, a już muszą mieć zakładaną endoprotezę stawu biodrowego, czyli wymieniany staw na sztuczny, a jak wiadomo wiążę się to już z pewnymi ograniczeniami i finalnie prowadzi do dalszych wymian, następnych operacji, ograniczenia aktywności fizycznej, zawodowej i każdej innej.

A gdzie wykonuje się to badanie, o którym pan mówił na początku?

Takie badania wykonywane są najczęściej w tak zwanych poradniach preluksacyjnych. Dobrze jest, jak wykonuje to badanie właśnie ortopeda, który ma także możliwość poprowadzenia pacjenta dalej. Między innymi takim miejscem, w którym wykonujemy te badania jest klinika Alfa.

A z jakimi jeszcze innymi wadami macie do czynienia w przypadku małych dzieci. Rozumiem, że przy tych badaniach można przy okazji przebadać całego dzieciaczka, tak?

Oczywiście, jeśli rodzice mają jakieś wątpliwości czy pytania i chcą na coś zwrócić uwagę, to ja staram się odpowiedzieć na to pytanie, czy jest to problem czy kwestia zupełnie naturalna, gdyż wiele rzeczy w rozwoju dziecka, szczególnie w ramach osi, jest fizjologiczne i rodzice czasami niepotrzebnie się niepokoją o to, co się dzieje z kolanami czy ze stopami, a to jest wszystko zaplanowane i nie ma potrzeby się martwić.

Jasne, trzeba przez to przejść. A kiedy rodzice powinni się niepokoić, co powinno zwrócić uwagę?

Wszystkie opóźnienia w rozwoju, sytuacje, kiedy dziecko już coś powinno robić według poradników, które są dostępne na rynku, a tego nie robi, czyli kiedy nie chodzi, nie siedzi, nie staje w odpowiednim czasie. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że nie działa to tak, że dwunasty miesiąc i dziecko chodzi, tylko są tam jakieś widełki. Wszystkie nieprawidłowości, szczególnie asymetryczne, kiedy mamy do czynienia z tym, że jedna kończyna lub stopa, jest w jedną stronę bardziej skrzywiona. Takie asymetrie powinny nas niepokoić. Coś co jest symetryczne raczej nie jest powodem do zmartwień. Badania są prowadzone przesiewowo przez pediatrów, są te patronaże i tak dalej. Dzieci są oglądane i to właśnie pediatrzy tak naprawdę mają za zadanie wychwycić nieprawidłowości.

A z jakimi wadami mamy do czynienia najczęściej, bo coraz więcej dzieci ma wady postawy.

Podczas kilkunastu lat własnego życia zawodowego zauważyłem, że to się zmienia i nasila się problem stóp płasko-koślawych, statystyka jest około 25-procentowa, ale ten problem jest coraz bardziej popularny. Inne wady typu skoliozy czy skrzywienia kręgosłupa utrzymują się na tym samym poziomie. Natomiast problemem, który sprzyja innym schorzeniom jest problem otyłości, który się pojawia u małych pacjentów.

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)