Pani Ewa od ogrodów

echopowiatu_ogrody (1)

Świat jest jak ogród – pełen nies­kończo­nej różnorodności – i coś w tym jest. Każdą porą roku mieni się feerią innych, różnych barw, pachnie inaczej, wygląda inaczej. Jedne są bardziej wymyślne, inne proste, dekoracyjne, ascetyczne. Najważniejsze, by były zadbane, a przede wszystkim cieszyły oko swego właściciela.

Z Ewą Pietruszewską, właścicielką firmy PEWAP Ogrody rozmawiamy o projektowaniu, zakładaniu ogrodów i ich pielęgnacji.

Pani Ewa to rodowita sochaczewianka, absolwentka naszego technikum ogrodniczego. O ogrodach wie naprawdę dużo, choćby z racji posiadanego doświadczenia – od 1989 roku nieprzerwanie prowadzi własną firmę zajmującą się projektowaniem, zakładaniem i pielęgnacją ogrodów. Na brak klientów nie narzeka, pracy ma sporo, zwłaszcza wiosną i jesienią, gdy rozdzwaniają się telefony z prośbą o pomoc w ogrodzie. Przed kilku laty dbała o nasze miejskie tereny zieleni, a nawet o ogrody prezydenckie. Spełnia marzenia ludzi o pięknym przydomowym – i nie – tylko ogródku. Bez pasji i zaangażowania nie mogłaby z pewnością przez tyle lat prowadzić firmy.

Pani nie tylko projektuje tereny zielone, ale też je pielęgnuje.

Pięćdziesiąt procent sukcesu to dobry projekt, drugie pięćdziesiąt to właściwa pielęgnacja. Roślina jest żywa i daje po sobie znać, czy coś jej zagraża – od pogody, po choroby i szkodniki. Dlatego należy doglądać ogrodu, przyglądać się roślinom, poświęcać im sporo czasu i uwagi – po prostu o nie dbać, jeśli chcemy mieć ładny i przyjemny kawałek swojej zieleni. Nie wszyscy na to mają czas, stąd taka usługa naszej firmy. A najważniejsze są pielęgnacje wiosenne. Po zimie trzeba zobaczyć, jak wygląda roślina i zastosować odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne. Osoba, która ma ogród, najczęściej sama dogląda, ale jeśli ma problem z roślinnością, często zwraca się do nas z prośbą o pomoc.

Czy klienci zdają sobie sprawę, że założenie ogrodu to jedno, a jego dalsza pielęgnacja to zajęcie czasochłonne i długotrwałe?

Uświadamiamy to naszym klientom na samym początku. Robiąc projekt i nasadzenia od razu informujemy, że chcemy mieć roczną pielęgnację, by nauczyć właściciela i pokazać mu przez cały sezon, co daną porą roku wykonać w ogrodzie, na co zwrócić uwagę.

Klienci przystają na to. Nie wszyscy też mają czas na zajmowanie się ogrodem, nie znają się na nawożeniu itp. Dlatego ten pierwszy rok jest dla wszystkich dobry, ale i ważny.

Jak dużo czasu należy poświęcić na pielęgnację ogrodu?

To wszystko zależy od tego, jak duży on jest i co w nim się znajduje. Zależność jest taka – im prostszy w urządzeniu, tym łatwiejszy w późniejszym utrzymaniu. Wszystko zależy od tego, czy są to rośliny małe, młode czy duże. Każdy materiał wymaga innych zabiegów pielęgnacyjnych. Jeśli chodzi o pielęgnację, to umawiamy się z klientem, że przyjeżdżamy do niego raz na dwa tygodnie. Czasami wystarczy dzień, a czasem tylko kilka godzin. Opryski, nawozy, skoszenie – nie wszystko da się zaplanować na konkretny dzień. Dużo zabiegów zależy od warunków pogodowych.

Na przestrzeni lat i obserwacji, zmieniają się mocno nasze gusta?

Bardzo. Nie ma jednego szablonu. Każdy właściciel często ma swój własny pomysł, wizję. Niektórzy nie lubią danej rośliny, więc ją eliminujemy. Na przykład wiele osób mówi nam, że nie chce u siebie w ogrodzie tui, bo kojarzy im się z cmentarzem. Inni mają uczulenie na dany krzew, jego zapach. Biorąc to wszystko pod uwagę mogę stwierdzić, że każdy ogród jest inny, a gusty są sprawą indywidualną, są różne. Wiele osób traktuje rośliny w ogrodzie jak mebel w domu. Z jednymi jesteśmy bardziej związani, a z innymi mniej.

Klienci preferują proste czy bardziej wymyślne ogrody?

Różnie to bywa. Jedni klienci stawiają na proste kompozycje kwiatów, krzewów, inni chcą mieć wyszukane, a więc i bardziej pracochłonne ogrody. Wszystko zależy od tego, ile mamy pieniędzy i jak dużo czasu później możemy poświęcać na pielęgnację. Są ogrody bardzo wymyślne, bo podróżujemy po świecie, obserwujemy, robimy zdjęcia, a potem chcemy kawałek świata przenieść na nasze własne podwórko.

A do czego ogród powinien być dopasowany?

Zawsze doradzając klientom mówię, że ogród powinien być dopasowany do domu, otoczenia, w którym ma się znaleźć. Miejsce, pobliska architektura ma znaczenie – bo to ważne, czy obok jest np. las, zbiornik wodny czy to jest miasto, wieś.

Dbamy bardziej czy mniej o swoje kawałki zieleni?

Zdecydowanie bardziej. Cieszy to, że ludzie zwrócili uwagę, iż otoczenie domu ma znaczenie, że trawa jest systematycznie przycięta, że rosną ładne kwiaty. Kultura otoczenia domu bardzo się zmieniła na lepsze. Nawet można dostrzec, że firmy, na terenie których można urządzić skrawek zieleni, robią to i nie zawsze ograniczają się tylko do posiania samej trawy.

Da się zauważyć, że dbamy też o nasze małe balkony. Ukwiecamy je.

Zdecydowanie tak. Byłam niedawno na spotkaniu, gdzie pewna firma prezentowała nowości balkonowe, pokazywała, jak można zagospodarować ten kawałek powierzchni. Pomysły naprawdę były super, z wykorzystaniem większości materiałów z odzysku. Ludzka fantazja jest nieograniczona. Na balkonach wykorzystuje się teraz dużo mchu naturalnego, filc – tzw. kieszenie filcowe z wkładkami wodnymi. Można w nich uprawiać kwiaty, zioła a nawet pomidory koktajlowe. Możliwości są przeróżne. Balkony mogą być ciekawe, atrakcyjne, a nie tylko ze skrzynkami z pelargoniami.

Niektórzy wykorzystują np. imitację trawy zamiast tej prawdziwej – oszczędzamy tym samym czas na koszenie. Ostatnio oglądałam sztuczną trawę w 17 rodzajach, prawie jak naturalna, chodzi się po niej jak po dywanie.

Trudne jest projektowanie?

Tak. Trzeba mieć doświadczenie i wiedzę. Źle dobrany materiał spowoduje, że pewne rośliny np. nie będą na tyle eksponowane, jak powinny być w rzeczywistości. W ogrodzie musi być widać wszystkie posadzone rośliny, nie mogą się zakrywać. Niektórzy zapominają, że dziś mały krzaczek za parę lat będzie większy, bujniejszy i zajmie większą powierzchnię. Rośliny muszą tak współgrać, by sobie nawzajem nie przeszkadzały, nie zabierały słońca i miejsca. Musi ze sobą współgrać nasłonecznienie, wilgotność, kolor, wysokość, kwasolubność. Wyzwania klientów też bywają spore, bo każdy chce mieć wyjątkowy ogród, najładniejszy, a przynajmniej ładniejszy od sąsiada.

A jak jest z elementami dekoracyjnymi?

Ja w swoich projektach ich nie używam. Natomiast, oczywiście, klienci je umieszczają, to jest ich wybór i decyzja. Osobiście uważam, że natura powinna być w naturze, czyli preferuję, jeśli już jakieś dekoracje, to naturalne, na przykład drewno, korzenie lub kamienie. Bardzo fajnie wykorzystują ludzie sezonowo stare donice, wiadra aluminiowe, konewki itp.

Kiedy jest najlepszy czas na zakładanie ogrodu?

My zakładamy wiosną lub jesienią. Jesienią jest o tyle lepiej, że jest większy wybór materiału. Teraz jest właśnie najlepsza pora.

Gdzie poleca pani kupować krzewy, drzewka – rośliny?

Zdecydowanie lepiej kupować w sprawdzonych szkółkach. Odradzam miejsca, które są niesprawdzone, przypadkowe.

A czy nie jest tak, że my się kochamy w iglakach? Na każdym podwórku prawie rosną.

Tak to prawda. A dlatego, że są najmniej pracochłonne. Drzewo liściaste gubi liście – a te trzeba zgrabić. Ponadto iglaki są zielone przez cały rok. Szkoda trochę, że tak mało mamy w ogrodzie krzewów liściastych, bo te mają swój urok i choć trochę, ale powinno ich rosnąć w ogrodzie.

Opiekowała się pani zielenią miejską w Sochaczewie. To trudne wyzwanie?

Trudne może nie, ale bardziej dla mnie to było wyzwanie prestiżowe. Bo to moje miasto i chciałam, by ładnie wyglądało. Udało się trochę zmienić, nie wyobrażam sobie dziś, by nie było kwiatów choćby na placu Kościuszki, a na początku była to pustynia. Pierwsze moje nasadzenia to skwer w Sochaczewie – przed kościołem przy pomniku Jana Pawła II i plac Kościuszki. Dziś uważam, że firma, która się zajmuje zielenią miejską, robi to przyzwoicie.

W swoim ogrodzie często pani coś zmienia, poprawia, dosadza?

O tak. Mój ogród to takie trochę miejsce doświadczalne. Eksperymentuję cały czas w nasadzeniach. W tej chwili są różne modne nasadzenia roślin, które nie zawsze w naszym klimacie zdają egzamin. Gdy taką mam u siebie – to już wiem, gdzie i jak mogę ją u klienta posadzić, jak i ile przyciąć, osłonić od wiatru czy mogę wyeksponować ją.

A pani ulubione kwiaty?

Wszystkie kwiaty lubię, nie ma takich, które mi nie odpowiadają. Każdy kwiat ma swoją duszę, swój specyficzny wygląd.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Syperek

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)