Kampinoskie Babie Lato

Z Naczelnym Rabinem Polski, Michaelem Schudrichem

Ponad trzy lata temu w gminie Kampinos pewna pełna wigoru emerytowana nauczycielka wraz z koleżankami z pracy oraz wójtem wpadła na pomysł, żeby zintegrować lokalnych seniorów i utworzyła Klub 50+ Babie Lato. Ta energiczna osoba to Anna Buciak, a klub liczy już 43 osoby.

Dlaczego Babie Lato? Grupa szukała jakiejś unikalnej nazwy, a animatorka uważała, że 50+ brzmi bardzo urzędowo: – Potrzebowaliśmy czegoś ciepłego, naszego, żeby było w tej nazwie – tłumaczy Anna Buciak. – Jechaliśmy do Sandomierza, była piękna pogoda, ani jednej chmurki na niebie, w połowie drogi nad jednym z pól unosiło się babie lato i mówię – mam! – Babie Lato.  Nazwa spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem i tak powstał Klub 50+ Babie Lato.

Klub narodził się, gdyż emerytki czuły potrzebę, by się spotkać, porozmawiać, gdzieś razem pojechać, a jak twierdzą, rzadko jeździły do Warszawy w celach kulturalnych.

Jak przypadło na byłą kadrę nauczycielską, początek istnienia miał miejsce we wrześniu: – To jest kontynuacja tego, co robiłyśmy w szkole. To wtedy zaczęła się ta wędrówka pokoleń – mówi Anna Buciak. Klub, który sam nie jest stowarzyszeniem, działa przy stowarzyszeniu „Razem”. Współpracuje z całą rzeszą ludzi na szczeblu prywatnym i samorządowym. Wymienić można m.in. lokalną restaurację, szkołę, a także Urząd Gminy, który zapewnia transport trzy razy w tygodniu na basen oraz wszelkie inne wyjazdy do kina, do teatru, na koncerty.

Nic by się jednak nie działo, gdyby nie energia i inicjatywa członków Klubu. Wiele można powiedzieć o imponującym dorobku działalności tej grupy, ale najlepiej odda to alfabet przymiotników:

A jak ambitny

Ambitny, gdyż członkowie Klubu żadnych wyzwań się nie boją i stawiają przede wszystkim na rozwój. Dlatego nie zabrakło nauki języka angielskiego, zajęć z informatyki, decoupage czy zajęć kulinarnych. Gdy dostali zaproszenie do udziału w Wieczorze romansów rosyjskich w Dworku w Strzyżewie, nie mogło ich tam zabraknąć. W tym roku Klub wybiera się na kilkudniową wycieczkę do Niemiec, ale marzy im się Londyn, więc już się rozglądają za najlepszymi ofertami.

D jak dynamiczny

Dynamiczny, gdyż cały czas coś się dzieje. Klubowicze nie mają opracowanego planu na cały rok, to burza mózgów, która zbiera się raz na jakiś czas, by zaplanować co i jak robić. Przez trzy lata działalności w spisie telegraficznym grupa odnotowała 71 wydarzeń, w których uczestniczyła. Lista ta nie zawiera oczywiście cotygodniowych wyjazdów na basen i gimnastykę, lekcji  informatyki czy spotkania przy kawie: – Spotykamy się na co dzień i wymyślamy, co zrobić – mówi Maryla Ciura, sekretarz Klubu. Ciągle coś się dzieje, rutyna im nie grozi: – My w ogóle czasu nie mamy – opowiada Anna Buciak. – Nawet potrafimy się zebrać i pierogi lepić. Teraz na imprezę we trzy zrobiłyśmy 200 pierogów.

K jak kreatywny

Kreatywny, gdyż Klub spotyka się, żeby robić koszyczki, ozdoby wielkanocne, zajączki, bombki, bierze udział w warsztatach „Manualne uzdolnienie”, piecze najróżniejsze potrawy, uczy się decoupage’u.

O jak otwarty

Otwarty, gdyż każdy może się przyłączyć. Członkowie pochodzą z różnych środowisk: rolniczych, administracyjnych, nauczycielskich i nie tylko. Klub liczy 43 osoby, z czego prawie 30% stanowią mężczyźni.
Jego członkowie nie trzymają się ściśle planu, spontaniczność często nadaje kierunek działania: – Gdy ktoś nas się pyta – mówi Maryla Ciura – czy chcemy coś robić, w czymś uczestniczyć, to zawsze chętnie w to wchodzimy, na wszystko jesteśmy otwarci.

P jak patriotyczny

Patriotyczny, gdyż kwestie narodowe i historyczne są bardzo ważne i z szacunkiem obchodzone. Dlatego odwiedzają m.in. Stare Powązki, w marcu wybierają się do Muzeum Powstania Warszawskiego. We wrześniu 2012 roku uczestniczyli w odsłonięciu tablicy pamiątkowej upamiętniającej zbiorową mogiłę ofiar niemieckiego obozu pracy „Trupi Pagórek” w Nartach. W zeszłym roku zorganizowali wieczornicę z okazji 11 listopada.

P jak przedsiębiorczy

Przedsiębiorczy, gdyż Klub jest samowystarczalny. Pani Ania i pani Marysia spotykają się i same przez internet wszystko znajdują i planują. Ceny biletów do teatrów, do kin, wszelkie wejściówki są skrupulatnie negocjowane. Na wycieczkę do Grecji, choć pojechały z biura turystycznego, same ułożyły trasę wycieczkową.

R jak różnorodny

Różnorodny, gdyż, trawestując słowa poetki, nic dwa razy się nie dzieje, ciągle jest coś nowego. I dlatego Klub raz wybiera się na Cmentarz Powązkowski, by oddać hołd zmarłym powstańcom, innym razem idzie na dyskotekę. To jedzie do Sejmu, gdzie spotyka Leszka Millera, to uczestniczy we wróżbach andrzejkowych w towarzystwie cyganki, za którą przebrała się właścicielka jednej z kampinoskich restauracji. To uczestniczy w poradach kosmetycznych, to w kursie samoobrony dla kobiet. Raz wybierają się do Teatru Wielkiego na operę „Nabucco”, innym razem uczestniczą w pokazie urządzenia wielofunkcyjnego Thermomix.
– O to chodzi, żeby było jak najwięcej różnych zdarzeń – podsumowuje Anna Buciak.

T jak tolerancyjny

Tolerancyjny, gdyż chęć poznania innych religii, kultur, tradycji towarzyszy Klubowi od powstania. W 2012 roku w ramach projektu unijnego, grupa wyruszyła na wycieczkę „Szlakiem tolerancji” do Polski Wschodniej, gdzie klubowicze mieli okazję poznać cztery religie: prawosławie, islam, judaizm i chrześcijaństwo. Seniorzy odwiedzili m.in. synagogę i cerkiew. W każdym miejscu na wycieczkę czekał przewodnik lub kapłan, który oprowadzał po miejscach kultu, zapoznawał z obrzędami, z liturgią.
Jednym z punktów wycieczki była wizyta w karczmie ormiańskiej, gdzie klubowicze mieli okazję skosztować tradycyjnych potraw, a właścicielka, z pochodzenia Ormianka, opowiadała o swoich tradycjach.

We wrześniu grupa wybiera się na wycieczkę do Berlina. Dlaczego Berlin? Przeważyły względy historyczne: – To jest najbliższy sąsiad, od którego się wszystko najgorsze zaczęło – odpowiada Anna Buciak. – Trzeba na to popatrzeć z innego punktu widzenia.

Z jak zabawowy i zabawny

Zabawowy, gdyż każda okazja jest dobra do zabawy, czy to ostatki, czy czyjeś imieniny, rutyna Klubowi nie grozi: – Lubimy się bawić i tańczyć, i powariować – twierdzi Anna Buciak. – Taniec to nasza podstawowa czynność.
Zabawny, gdyż powodów do śmiechu jest co niemiara. Pani Ania, poproszona o przytoczenia najbardziej charakterystycznej anegdotki, tak to skwitowała: – Wszystko, co się dzieje, jest jedną wielką anegdotą.

 

Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)

Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 5)

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)