Dwór w Tułowicach znów piękny

Dwór w Tułowicach w 2014 roku

Dwór w Tułowicach położony jest w parku, okolony alejami kasztanowców i klonów od głównej bramy wjazdowej, od zachodu alejami grabowymi, a od południa założeniem ogrodowym z dwoma stawami. To jeden z niewielu tak dobrze zachowanych i odrestaurowanych obiektów dworu polskiego na naszym terenie. Przyczynił się do tego miłośnik wsi i pasjonat historii oraz architektury, obecny właściciel Andrzej Novák-Zempliński, który dzięki wizji, pasji i wytrwałości od 1980 roku przez kilkanaście lat przywracał go do dawnej świetności.

Od 1945 roku dwór był sukcesywnie rozgrabiany i dewastowany. Po wojnie pełnił funkcję początkowo domu mieszkalnego, ośrodka kultury, później sklepu, a do 1968 roku składu nawozów sztucznych Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Po opuszczeniu budynku przez GS stanowił miejsce alkoholowych libacji oraz był wykorzystywany jako publiczny wychodek. Teren wokół traktowany był jako lokalne wysypisko śmieci. W 1980 roku rozpoczął się dla niego nowy, lepszy rozdział.

Rys historyczny

Dwór w obecnym kształcie został wzniesiony około 1800 roku. Prawdopodobnie projektodawcą był Hilary Szpilowski, wybitny architekt polskiego klasycyzmu. Według obecnego właściciela, dwór ma wspaniały układ przestrzenny, doskonałe proporcje oraz znakomite dopracowanie detalu. Został zbudowany w stylu klasycystycznym, z cegły, otynkowany i ozdobiony boniowaniem. Jest parterowy z częścią środkową piętrową. Od frontu widać ryzalit z dwiema parami pilastrów toskańskich z trójkątnym frontonem. Portyk z czterema kolumnami i trójkątnym frontonem widoczny jest od ogrodu.

Pierwsze wzmianki o Tułowicach pochodzą z XIV wieku, od XV wieku notowany jest jako własność rycerska rodziny Brochowskich, a później Lasockich. Wcześniej zapewne stał tu dwór drewniany. Pierwszą właścicielką obecnie istniejącego, murowanego dworu była Franciszka Lasocka, córka Adama, kasztelana sochaczewskiego. Po Lasockich były rodziny Linowskich, Orsettich, Górskich, Boskich, Ostrowskich. Najdłużej, bo 45 lat, mieszkała w nim rodzina Bolechowskich, aż do 1917 r. Kolejni właściciele, Domaszowscy, odbudowali dwór po I wojnie światowej. Ostatnim właścicielem był Wacław Antecki, sędzia hipoteczny z Warszawy, który w 1940r. został usunięty przez administrację niemiecką. W czasach swojej świetności, zwłaszcza w XIX wieku, majątek był centrum życia wsi. Pod koniec XIX wieku liczył 1500 mórg gruntu, 8 domów murowanych, 23 drewniane i 220 mieszkańców.

Po reformie rolnej i parcelacji nadszedł dla niego najgorszy okres. Władze PRL w żaden sposób nie zabezpieczały dworów w Polsce, wręcz na rękę było im ich podupadanie – według nowej ideologii symbolizowały haniebną przeszłość Polski szlacheckiej. Dwór polski i jego dziedzictwo sukcesywnie były podkopywane. Walnie się do tego przyczyniła reforma rolna – zniszczyła historię, tradycję, kulturę i byt materialny dworu polskiego. Obecnie jest w Polsce tylko kilkadziesiąt dworów, które zachowały swój dawny klimat i pełnią podobną funkcję jak pierwotnie.

Nowi właściciele, nowy rozdział

Andrzejowi Novák-Zemplińskiemu towarzyszyła potrzeba znalezienia domu, który oprócz swojej podstawowej funkcji wnosiłby dodatkowe wartości niematerialne: – Wybór Tułowic to analiza pewnych możliwości – mówi malarz. – Chociaż Tułowice były najbardziej zniszczone spośród obiektów, które braliśmy pod uwagę.

Zakup dworu był bezprecedensowy – jak dotąd nikt w Polsce nie kupił obiektu zabytkowego z zasobów skarbu państwa. Negocjacje trwały ponad 3 lata, gdyż przepisy PRL stanowiły, że pierwszeństwo ma instytucja uspołeczniona. Jeśli żadna się nie zainteresuje, tylko wtedy obiekt zabytkowy może trafić do prywatnego właściciela.

Dwór był totalną ruiną. Wszystko było zaniedbane bądź rozgrabione. Nie było okien, drzwi, podłóg – zostało tylko to, czego nie udało się wynieść: – Koronny przykład, jak można doprowadzić do zniszczenia obiektu – wspomina właściciel.

Prace remontowe rozpoczęły się jesienią 1980 roku i trwały kilkanaście lat, choć przywrócenie pełnej świetności dworu zajęło prawie trzy dekady. Teren został ogrodzony, odnowiono elewację, pokryto dwór nowym, gontowym dachem.

Około 1985 roku państwo Zemplińscy zamieszkali w jednej z jego części. Stopniowo zaczęli wyposażać wnętrze obiektu, dbając o zachowanie maksymalnej autentyczności: – Realizowaliśmy własny dom, własne potrzeby estetyczne – opowiada Andrzej Novák-Zempliński – własne możliwości z głębokim ukłonem w kierunku historii, tradycji i pierwotnej formy architektonicznej. Układ przestrzenny pozostaje ten sam, dekoracja wnętrz jest odniesieniem do historycznych, zmiany adaptacyjne są niewielkie, centrum domu pozostaje w formie nienaruszonej w stosunku do pierwotnej.

Docenił to Minister Kultury i Sztuki, który w 1998 roku przyznał nagrodę I stopnia. Rok później Europejskie Stowarzyszenie Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Europa Nostra nagrodziło malarza medalem stowarzyszenia za szczególnie staranne odnowienie obiektów zabytkowych. Dwór w Tułowicach był pierwszym prywatnym obiektem nagrodzonym w Polsce.

Zabytek jest wartością samą w sobie

Wartością zabytku jest to, że istnieje, że jest widoczny w krajobrazie – przypomina Andrzej Novák-Zempliński. Dwór w Tułowicach jest niezwykłym obiektem, który nie tylko zachował architektonicznie swój pierwotny wygląd, również jego przeznaczenie jest zgodne z historią i tradycją. – Był domem i domem powinien pozostać – tłumaczy właściciel.

Choć nie jest łatwo żyć w takim dworze. Nie ma żadnego wsparcia z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a utrzymanie dworu generuje ogromne nakłady finansowe. Co więcej, budynek był bardzo zniszczony, wiec co roku coś się w nim i wokół niego robi, cały rok jest praca w ogrodzie.

Kolekcja powozów

Tułowice na mapie światowej, zwłaszcza pośród pasjonatów tego rodzaju obiektów oraz pojazdów konnych, związanych z tradycją dworu polskiego, zaznacza kolekcja autentycznych powozów, w posiadaniu których jest właściciel. Jest to jedyna taka kolekcja w Polsce, liczy 24 pojazdy, w większości z udokumentowaną proweniencją. Znajdują się one w specjalnie dla nich adaptowanej stylowej powozowni, niegdyś stajni dworskiej.

Często do dworu przyjeżdżają turyści, wiele wycieczek Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych. Zdarzają się często grupy szkolne z okolicznych miejscowości, z Szymanowa, Brochowa, Lasocina, Śladowa. Przybyli mogą liczyć na wykład o kulturze materialnej dworu polskiego. I dzięki wizji jednego człowieka mają okazję zobaczyć niezwykły i jeden z nielicznych tego rodzaju obiektów w Polsce.

Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)

Uruchom galerię zdjęć (ilość zdjęć: 7)

Fot. Małgorzata Kazur

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)