Sołtys Roku. Mosty pani sołtys

soltys-roku-gmina-ilow-grazyna-frankowska-miekiny-uderz

Trwa druga tura głosowania w plebiscycie „Sołtys Roku”! Zgodnie z naszymi obietnicami przez cały czas publikujemy sylwetki wszystkich finalistów. Wszelkie informacje o plebiscycie znajdą Państwo TUTAJ (KLIK!)

Miękiny i Uderz. Te dwa sołectwa zawsze były połączone osobą jednego sołtysa. Od blisko ćwierć wieku funkcję tę pełni Grażyna Frankowska. Społeczną schedę objęła po również długoletnim sołtysie. W tym roku, dokładnie 14 grudnia, miną 24 lata, kiedy została wybrana sołtysem.

– Okolicę mamy piękną, lasy pola i łąki. Wszyscy się zachwycają. Tyle tylko, że rolnikom żyje się ciężko. Trudno utrzymać się tylko z gospodarstwa – mówi pani Grażyna.

We wsiach Miękiny i Uderz, podobnie jak w wielu innych gminy Iłów, więcej jest działkowiczów z miasta niż gospodarujących na roli. Społeczeństwo wiejskie starzeje się. W większości przypadków brakuje następców. Dzieci idą na studia, przeprowadzają się do miasta. Państwo Frankowscy mają troje dzieci, córka wyszła za mąż i nie mieszka z nimi, ale jest też dwóch synów. Jeden z nich studiuje w SGGW w Warszawie i bardzo interesuje się szczególnie ogrodnictwem.

Pani Grażyna wraz z mężem mają głównie grunty orne, trochę łąk, lasy. Urodziła się w Ładach, nieco bliżej Wisły, ale nadal mieszka na terenach zalewowych. Stara się, by gospodarstwo dawało przynajmniej zaopatrzenie rodzinie. Co się da, to sprzedają, ale nie ma tego wiele. Obowiązki obowiązkami, ale pasją pani Grażyny jest ogródek. Bardzo wspierają ją w tym synowie, którzy mają dość niestandardowe pomysły na roślinność w ogródku i na podwórku oraz miejsce do wypoczynku i grillowania. Co prawda wolnego czasu zbyt wiele nikt tu nie ma, ale czasami… A już na pewno miło jest spojrzeć na kwitnące rośliny, zadbane krzewy.

Ogródek jest oczkiem w głowie pani Grażyny.

Ogródek jest oczkiem w głowie pani Grażyny.

Praca sołtysa

Na ten temat trudno coś wyciągnąć z pani Grażyny. „Przyznała się”, że dzięki jej zabiegom udało się wykonać trzy mosty przez płynącą nieopodal rzekę Jeżówkę.

– Był problem z przedostaniem się na łąki, które wiele osób ma po drugiej stronie rzeki. Trzeba było coś z tym zrobić. Nie miał jak wjeżdżać sprzęt do koszenia, zbierania i transportu – mówi pani sołtys. – Przydałaby się porządna, asfaltowa droga. Ta, którą mamy, piaskowa, bywa grząska i rozjeżdżona – dodaje. – Jest u nas dużo mieszkańców miast, którzy mają tu swe domki letniskowe. Niektórzy osiedlili się na stałe i mieszkają cały rok. Okazuje się, że asfaltowa droga w planach gminy figuruje od dawna, nawet mieszkańcy zebrali pieniądze na konkretne jej plany, które zabezpieczone są na gminnym koncie, ale środków na budowę ciągle brak. To martwi Grażynę Frankowską.

Sen z powiek pani Grażynie i jej mężowi spędza też eternit na dachach budynków. Podobnie martwią się też inni mieszkańcy. – Jest program, co jakiś czas pieniądze na zdjęcie i utylizację eternitu. Ale za coś trzeba nowy dach położyć. A to już problem – wzdycha pani sołtys.

Zadbane gospodarstwo, porośnięte trawą i roślinami podwórko wyglądają trochę jak sprzed lat. Nie ma tu kostki brukowej ani okazałej wilii z wielkomiejskimi aspiracjami. I to jest piękne. Pachnące lasy i ta piaszczysta droga. Jest polska wieś, urokliwa, choć trudna w codzienności. Tak naprawdę nie da się żyć z samego gospodarstwa. Jest co prawda własne mleko, można zrobić prawdziwe masło i ser na pierogi czy ciasto. Ale prawdziwych rolników jak na lekarstwo.

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)