Sołtys Roku. Skromność to jego drugie imię

echo-powiatusoltys-roku-stanislaw-dabrowski-wiktowice-gmina-mlodzieszyn

Prezentujemy sylwetki ostatnich finalistów plebiscytu Sołtys Roku. Na sam koniec została gmina Młodzieszyn i prawdopodobnie najdłużej urzędujący sołtys w naszym powiecie.

Stanisław Dąbrowski sołtysem wsi Witkowice w gminie Młodzieszyn jest już od 58 lat. Śmieje się, że został nim przez przypadek i tak już zostało.

12 kwietnia 1956 roku odbyło się zebranie wiejskie, na którym miał być wybrany sołtys. Kandydatów było dwóch – dotychczasowi tzw. pełnomocnicy wiejscy. Jeden reprezentował wschodnią część sołectwa, drugi zachodnią. – Było około 60 mieszkańców. Obaj mieli swoich zwolenników, więc wkrótce okazało się, że każdy dostał tyle samo głosów. Zarządzono 1,5 godziny przerwy. Kandydaci poszli w swoje części wsi, by zebrać więcej mieszkańców do dalszej części zebrania – wspomina pan Stanisław. Część osób została na miejscu i w pewnym momencie ktoś rzucił: „Zróbmy Staśka sołtysem. Zgodzisz się?”

– Zaskoczyło mnie to bardzo i powiedziałem, że muszę porozmawiać z żoną – uśmiecha się Stanisław Dąbrowski. Okazało się, że wszyscy jednogłośnie zaakceptowali kandydaturę. I tak już 18 razy był wybierany.

Społecznik pracoholik

Żona miała rację, obawiając się z początku zbytniego zaangażowania męża w społeczną pracę. Tak też było – przez długie lata pełnił w sumie około 16 funkcji. Nie sposób wyliczyć tu wszystkich, ale przez 46 lat był prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej, zasiadał w zarządach banku, spółdzielni mleczarskiej, pracował z profesorem Pieniążkiem, od 1952 roku aż do transformacji był radnym. – Miałem dużo spraw do załatwiania. Sołtys kiedyś musiał zajmować się wieloma sprawami: organizować transport materiałów do budowy drogi, słupów do elektryfikacji, a nawet załatwiać noclegi i wyżywienie dla robotników – kiwa głową sołtys. Tak było – w tamtych czasach sołtysi zajmowali się nawet księgami meldunkowymi czy wydawaniem kartek żywnościowych. – Zdarzały się czasem zabawne historie, jak mieszkańcy w środku nocy przychodzili z jakimiś sprawami, a my z żoną myśleliśmy, że coś strasznego się wydarzyło, pożar na przykład. Byłem przecież szefem straży – pan Stanisław bardzo dobrze pamięta nawet drobne wydarzenia z życia wsi.

Wierny swoim zasadom

Stanisław Dąbrowski mówi, że zawsze stosuje się do żelaznej zasady wpajanej mu przez matkę i powtarzanej przez żonę, że trzeba tak żyć i pracować, by nie robić krzywdy drugiemu człowiekowi. Jest dobrym człowiekiem, mężem, sołtysem, społecznikiem. To widać i słychać choćby ze sposobu, w jaki mówi o ludziach, o swoich pasjach, o całym swym dotychczasowym życiu. Nie sposób nie polubić pana Stanisława – już od pierwszego kontaktu budzi zaufanie.

Duża rodzina

Żona pana Stanisława, nomen omen Stanisława, śmieje się, że zawsze robią wspólne imieniny. Są małżeństwem już 65 lat, rodzinę mają dużą, często odbywają się wspólne spotkania. Pani Stanisława urodziła sześcioro dzieci, mają 20 wnuków i 26 prawnuków. Najstarsza prawnuczka ma 23 lata, a najmłodsza pół roku.

Ta kapliczka to wyjątkowa pamiątka. Stanęła na życzenie matki pana Stanisława. Wiąże się z tym tragiczna historia rodzeństwa sołtysa. Przez pewien czas spoczywały tu ciała braci i siostry Stanisława oraz sąsiada, którzy stracili życie w wyniku działań wojennych na tym terenie. Kiedy było to już możliwe, zostali pochowani na cmentarzu, a na pamiątkę została wybudowana kapliczka. Wcześniej stał tu krzyż.

Ta kapliczka to wyjątkowa pamiątka. Stanęła na życzenie matki pana Stanisława. Wiąże się z tym tragiczna historia rodzeństwa sołtysa. Przez pewien czas spoczywały tu ciała braci i siostry Stanisława oraz sąsiada, którzy stracili życie w wyniku działań wojennych na tym terenie. Kiedy było to już możliwe, zostali pochowani na cmentarzu, a na pamiątkę została wybudowana kapliczka. Wcześniej stał tu krzyż.

Emerytura od sołtysowania

Sołtys Dąbrowski mówi, że chyba czas przekazać pałeczkę komuś innemu. Ale ten pełen energii i zapału człowiek chyba nie będzie potrafił siedzieć bezczynnie. Już planuje remont mostu, co w tej chwili stanowi dla niego i mieszkańców priorytet. Fundusz sołecki nie jest może oszałamiający, bo wynosi na nadchodzący rok nieco ponad 14 tysięcy, ale zawsze to coś. – Wreszcie mamy wyremontowaną strażnicę, która pełni też rolę wiejskiej świetlicy. Jest to nasza duma – cieszy się sołtys.

Sprawiedliwy sołtys

Obydwoje z żoną wspominają najważniejsze dla sołectwa wydarzenia na przestrzeni minionego ponad półwiecza: elektryfikację wsi, której wszyscy nie mogli się doczekać, budowę drogi, wodociągu. Potem jeszcze był remont mostu i wiele, wiele innych bardzo ważnych spraw. – Moje sołectwo składa się z pięciu odcinków, zawsze musiałem zadbać o każdy z nich, by było sprawiedliwie i mieszkańcy mieli lepsze życie. Nigdy nie miałem z nikim konfliktu, wszyscy razem pracowaliśmy dla dobra naszej wsi – wspomina pan Stanisław. Mówi, że jak trzeba było coś zrobić, to wszyscy to robili. – Kiedyś było inaczej, ludzie nie byli tak zabiegani, chociaż pracy było dużo i była ciężka.

Stanisław Dąbrowski to jeden z najdłużej urzędujących w powiecie sochaczewskim sołtysów.

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)