Zabytkowy dwór w Ruszkach rozpada się

13-1-2

W miejscowości Ruszki w gminie Młodzieszyn stoi, mocno nadwyrężony zębem czasu i ludzką działalnością, zabytkowy XIX-wieczny dwór. Czwartego kwietnia 1962 roku został on, wraz z parkiem podworskim, wpisany pod numerem 424 do rejestru zabytków dawnego województwa skierniewickiego. I od tej pory figuruje tam, jako obiekt pod szczególnym nadzorem.

Trochę historii

Zbudowany w I połowie XIX wieku dwór był na początku własnością dziedzica Ludwika Wężyk-Rudzkiego i jego żony Matyldy z Koelichenów von Rüstern. W 1872 roku przeszedł w ręce rodziny Suskich, którzy w 1919 roku sprzedali go Zygmuntowi Poraj-Grzybowskiemu. Ten z kolei przekazał go swemu synowi Witoldowi, który był jego właścicielem do 1945 roku. Reforma rolna doprowadziła do likwidacji majątku, a w budynku po pewnym czasie znalazła lokum działająca w Ruszkach szkoła podstawowa. Szkoła działała do 1999 roku, kiedy to uznano, że stan techniczny budynku zagraża przebywającym tam dzieciom. Potem przez wiele lat Urząd Gminy Młodzieszyn borykał się z utrzymaniem dworu, zabezpieczaniem go przed dalszymi zniszczeniami. Najgorszy problem stanowiła jednak niszczycielska działalność ludzi. Ciągle ktoś penetrował zabudowania, niszczył pomieszczenia, próbował zdobywać materiał opałowy lub nawet budowlany, kosztem istniejącego budynku. Pijackie imprezy, noclegi z paleniem ognisk wewnątrz pomieszczeń, dewastacja zabytkowego drzewostanu – to wszystko przyczyniło się do tego, że obiekt został doprowadzony do katastrofalnego stanu. Szkoda, bo zapewne taniej wyszłoby zatrudnienie tam wartownika, niż ciągłe łatanie szkód powodowanych przez ludzi.

 

Wiosna 2011

Wiosna 2011

Co oznacza wpis do rejestru zabytków

Wpis do rejestru zabytków wymusza konkretne procedury, które są ściśle określone w przepisach prawnych, dotyczących ochrony zabytków. Podstawową zasadę stanowi tu konieczność zachowania jak największej ilości oryginalnych materiałów i szczegółów architektonicznych, występujących w obiekcie. Niezbędne jest również przy wszelkich pracach remontowo-budowlanych utrzymanie jak najbardziej wiernego wyglądu zewnętrznego zabytku. Wiele podobnych, jak ten ruszkowski, zabytków jest w opłakanym stanie. Czasem znajdują się prywatne osoby, które mają ochotę coś z nimi zrobić. Już w momencie przystąpienia do przetargu i potem, przy podpisywaniu umowy doskonale wiedzą, że „Na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich czy robót budowlanych przy zabytku i w jego otoczeniu, podejmowanie innych działań, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji czy zmiany wyglądu zabytku, należy uzyskać pozwolenie wojewódzkiego konserwatora zabytków.” (z ekspertyzy technicznej dworu w Ruszkach z grudnia 2009 roku)

Kto może być właścicielem
Przed przystąpieniem do przetargu potencjalny nabywca musi uzyskać zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na wzięcie w nim udziału. Nie może to być bowiem przypadkowa osoba „z ulicy”, której nagle zwidziało się posiadanie jakiegoś zabytku. Niezmiernie rzadko są to obiekty nadające się do zasiedlenia od ręki. Najczęściej wymagają ogromnych środków własnych, gdyż zewnętrzne, czyli z budżetu państwa czy też unijne, wcale nie jest tak łatwo pozyskać.

Nowy właściciel

Od kilku lat nowym właścicielem jest Marek D., który deklarował podporządkowanie się zaleceniom konserwatorskim. Pod koniec stycznia 2010 roku ktoś wyjątkowo nierozsądny postanowił, podobno za zgodą właściciela (sic!), wziąć sobie na opał drewniane elementy budynku. Już sam fakt wyciągania czegokolwiek z zabytku budzi kontrowersje. Pewnego wieczoru podjechały ciągniki, ludzie zahaczyli liny i próbowali wyciągnąć belkę stropową. Nie trzeba być wróżką, by przewidzieć rezultat. Nastąpiła katastrofa budowlana – runęła ściana północna i zachodnia oraz kawał dachu. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało.

W lutym 2010 w związku ze społeczną interwencją i zawiadomieniem złożonym przez właściciela obiektu, Urząd Ochrony Zabytków w Płocku przeprowadził kontrolę. Do Ruszk przyjechali: właściciel obiektu, dziennikarz Echa Powiatu i przedstawiciel UG Młodzieszyn. Kontrolę przeprowadził Rafał Krupa – st. insp. Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Płocku w obecności Ewy Jaszczak – kierownika delegatury i wymienionych wyżej osób. Właściciel został zobligowany do zabezpieczenia terenu przed dostępem osób niepowołanych. Budynek był bowiem w takim stanie, że jakakolwiek ingerencja w jego strukturę mogła grozić śmiercią lub kalectwem. Wiosną została przeprowadzona szczegółowa inwentaryzacja, niezbędna do sporządzenia projektu remontu. Obowiązkiem nowego właściciela było bowiem wyremontowanie, a raczej odbudowanie dworu zgodnie z jego charakterystycznymi cechami, nawiązującymi do epoki, w której powstał.

Już o tym pisaliśmy

Po przeprowadzonej kontroli, w Echu Powiatu ukazał się na ten temat artykuł, który trafił również do internetu. Wówczas pojawiły się pod nim wpisy internautów. Przytaczamy dwa z nich:

Cyt. 1: „podobno za zgodą właściciela, wziąć sobie na opał drewniane elementy budynku” . Nie opłaca się remontować, to się w nocy ciągnikiem podjeżdża, liny podczepia i rozwala. Myśleli że będzie na śnieg, że obciążał i spowodował zawalenie. To Polska właśnie. [2010-02-18 08:46]
Cyt. 2: „Jak wynikało z obserwacji własnych obiektu ten narożnik, który zdegradowano, nie posiadał wartości nośnych, więc podejrzewam, że tak naprawdę właściciel w ten barbarzyński sposób pozbył się problemu związanego ze specjalistyczną rozbiórką niniejszego winkla (która jak się zdaje była nieunikniona w tym fragmencie dworu)…. [2010-03-25 00:07]

 

Dziś

13-1-3

Nowe kamienne ogrodzenie

Nowy, a właściwie nie tak już nowy właściciel, wykonał dookoła 2-hektarowego parku solidne, do tego bardzo ładne ogrodzenie. Wstęp na teren został mocno utrudniony i całe szczęście zresztą, bo budynek, przynajmniej z daleka, nadal wygląda, jakby za chwilę miał się zawalić. Zza ogrodzenia wszystko wygląda tak, jakby od czterech lat żadne prace konserwatorskie ani zabezpieczające nie zostały przeprowadzone. Właściciel czeka pewnie aż budynek runie, sądząc, że to ułatwi pertraktacje z konserwatorem zabytków. Tymczasem złośliwa budowla pomimo tego, że wyrwano jej jeden narożnik, nadal stoi i nie chce się przewrócić.

Co winien był zrobić właściciel ?

Jak nas poinformował Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Waldemar Orliński, 15 kwietnia 2011 roku Marek. D. otrzymał nakaz wykonania niezbędnych zabezpieczeń terenu przed dostępem osób trzecich. Teren wtedy został ogrodzony taśmami, ustawiono też tablice informujące o zakazie wstępu i występującym zagrożeniu dla zdrowia i życia. Kolejny punkt nakazu mówił, że w ciągu 5 miesięcy od uprawomocnienia się decyzji, mają zostać wykonane prace zapobiegające dalszej destrukcji obiektu.

Bardzo istotnym był też kolejny element nakazu, nakładający na właściciela obowiązek odbudowy zabytkowego obiektu z zachowaniem wszystkich istotnych parametrów oraz stosownego wyglądu architektonicznego. Termin upłynął w lipcu 2013 roku.

Na pierwszy rzut oka nie widać żadnych zmian w stosunku do tego, jak wyglądał dwór cztery lata temu.

Dwór straszy nawet przez ogrodzenie. Stan z końca marca 2014

Dwór straszy nawet przez ogrodzenie. Stan z końca marca 2014

Jestem przygotowany do wejścia na plac budowy

To właśnie usłyszeliśmy w ostatniej chwili od właściciela rozpadającego się zabytku, Marka D. – Około półtora miesiąca temu zawiadomiła mnie sąsiadka, że zawaliła się kolejna ściana dworu. Zgłosiłem to policji z Młodzieszyna. Teraz czekam na zakończenie postępowania. Jestem przygotowany do wejścia na plac budowy, by wypełnić zalecenia inspektora nadzoru i konserwatora zabytków. Cały czas czekam jednak na dokument z policji.-

Do sprawy rozpadającego się dworku wkrótce powrócimy.

 

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. zabytki w polsce :

    Kryminał i podłość maksymalna jak można bylo wyrywać belki stropowe i dopuścić w ogóle do dewastacji tak uroczego pałacu. Karygodne skrajnie takie czyny….

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)