Sołtys Roku. Sołtys z miasta

soltys-roku-tadeusz-malinowski-altanka-gmina-sochaczew

Rozpoczęła się druga tura głosowania w plebiscycie “Sołtys Roku”! Zgodnie z naszymi obietnicami przez cały czas publikujemy sylwetki wszystkich finalistów. Wszelkie informacje o plebiscycie znajdą Państwo TUTAJ (KLIK!)

Tadeusz Malinowski jest swoistym fenomenem – choć całe życie związany był z miastem, a dopiero od 11 lat mieszka na wsi, od 7 lat, zaledwie 4 lata po przeprowadzce, na tyle zdobył zaufanie mieszkańców, że wybrali go na sołtysa. Wkrótce kończy drugą kadencję i już myśli o trzeciej.

A zaczęło się od dwóch osiemdziesięcioletnich, samotnych ciotek, które mieszkały w gminie Sochaczew. Były chore i nie miał kto się nimi zająć, więc poprosiły pana Tadeusza, by wraz z rodziną się do nich wprowadził i nimi zaopiekował. Tak też zrobił. A teraz stanowi łącznik między Urzędem Gminy Sochaczew a mieszkańcami sołectwa.

Sołtys z miasta

Choć wcześniej niewiele miał do czynienia z bolączkami mieszkańców wsi, szybko się w tym odnalazł. Zawsze lubił pomagać innym, więc gdy ktoś ze wsi zaproponował, żeby startował na sołtysa, zgodził się. Mógł działać: – Mnie to cieszy, że komuś mogę pomóc – tłumaczy.

Jego dom jest otwarty. Mieszkańcy przychodzą do niego z najróżniejszymi problemami. Mają świadomość, że na ile będzie mógł, na tyle ich wesprze. Oprócz standardowych bolączek, np. odśnieżanie, opał itp., często proszony jest o rozwiązywanie spraw związanych z dysputami międzysąsiedzkimi czy konfliktami rodzinnymi.

Dzięki temu, że jest zaradny, zdeterminowany i wytrwale dąży do celu, dużo udało mu się zmienić w Altance przez te 7 lat. Dokończył oświetlenie we wsi. Było to dla niego tym istotniejsze, że w tych okolicach, gdzie oświetlenia nie było, wiele osób dojeżdżało rowerami do pracy. Gdy jeden z mieszkańców miał problem z dojazdem do swojej posesji przez kanał, zrobił wszystko, by powstał tam mostek. Jeszcze przed kilkoma laty sołectwo nie miało żadnych tablic z nazwą Altanka. Sołtys zadbał o to, by to zmienić. Udało mu się doprowadzić do tego, że został przeniesiony na drugą stronę ulicy przystanek autobusowy. Zależało mu na tym, zwłaszcza że korzystały z niego przede wszystkim dzieci jadące do szkoły.

Ciężka praca

Bycie sołtysem jest ciężką pracą, gdyż pan Tadeusz chciałby wszystkim pomóc, wszystko załatwić, a nie zawsze się da. Ma ogromne poczucie odpowiedzialności, zwłaszcza że, co często podkreśla, mieszkańcy obdarzyli go zaufaniem, więc nie może tego zaufania zawieść. Z drugiej strony wie, że nikt tak jak sołtys nie wie, jakie są problemy we wsi, co wymaga remontu, naprawy itp. To sołtys jest głównym łącznikiem mieszkańców z urzędem gminy.

Od 30 lat jest na rencie, wcześniej pracował w Ursusie, gdzie również działał społecznie. Mimo choroby zawsze miał czas dla innych. Uważa, że sołtys powinien być wyrozumiały, cierpliwy i chętny do pomocy, dlatego robi wszystko, by takim być.

Chciałby dużo zmienić we wsi. Marzy mu się plac zabaw dla dzieci czy plac, na którym można organizować imprezy, festyny itp. Niestety logistycznie na tę chwilę jest to nie możliwe, gdyż nie ma na coś takiego miejsca we wsi.

Specjalista od pączków

Gotowanie to jedna z wielu pasji pana Tadeusza, ale tę doprowadził niemal do perfekcji. Znany jest ze swoich wyjątkowych pączków z ziemniakami, ciasta drożdżowego i rogalików. W wolnym czasie robi również przetwory i nalewki.

Kolejną pasją są zwierzęta – ma u siebie kury, gęsi, psa oraz króliki (te ostatnie na specjalne życzenie wnuczki Zuzi).

Od 7 lat do listy zainteresowań można dopisać bycie sołtysem, gdyż teraz nareszcie w tej roli robi to, w czym jest najlepszy – pomaga innym.

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)