Wymyśliła, stworzyła i puściła w świat

echopowiatu_anna_ciak

Rozmowa z sierż. Anną Opęchowską-Ciak, dzielnicową z Posterunku Policji w Teresinie.

Jest inicjatorką i pomysłodawczynią świątecznej akcji pomocowej „Niebieska Gwiazdka” na terenie gminy Teresin. Rozmawiamy z nią o tym przedsięwzięciu, pracy w policji i nagrodzie ministra.

Co było impulsem dla Ciebie do zorganizowania Niebieskiej Gwiazdki na terenie gminy Teresin?

Wszystko zaczęło się w roku 2013 w okresie przedświątecznym, kiedy to zapragnęłam pomóc jednej rodzinie, chodziło głównie o zakup pralki i nie myślałam wtedy o żadnej akcji. Wówczas dostałam taki impuls od ludzi, którzy przyszli mi z pomocą, zauważyłam wokół siebie bardzo dużo dobrych ludzi, którzy chcieli się podzielić tym, co mają, aby pomóc innym. Już pierwszego roku zamiast jednej rodziny, pomoc dostało 13.

Jak wielu ludziom udało się do tej pory pomóc?

Gdyby ktoś powiedział mi 4 lata temu, że Niebieska Gwiazdka, którą wymyśliłam, stworzyłam i puściłam w świat przybierze takie rozmiary, to nie uwierzyłabym, naprawdę. Od początku taką pomoc otrzymało trochę ponad 100 gospodarstw domowych, w tym rodziny z dziećmi, seniorzy, osoby chore, samotne, a także bezdomne, w tym roku 35. To w ramach świątecznej akcji, bo w ciągu roku też staram się pomagać, choć już nie z takim rozmachem. Zdarza się, że ludzie mają do wydania całkiem dobre rzeczy, zabawki, ubrania, meble, art. RTV czy AGD, zwracają się do mnie i jak znajdę taką rodzinę w potrzebie, to też chętnie pomagam.

Niebieska Gwiazdka skupia wokół nie tylko osoby prywatne, ale też przedsiębiorców, instytucje, szkoły.

Osób prywatnych, które przez te 5 edycji przyłączyły się do akcji, można policzyć na pewno w setkach. Co roku włączają się też miejscowi przedsiębiorcy, właściciele naszych małych i dużych gminnych firm, sklepików, aptek, ale również duże magazyny, w tym roku również jedna z kancelarii prawnych. Każdego roku tych darczyńców jest coraz więcej, są stałe firmy, które pomagają od pierwszej edycji i oni już w listopadzie sami się przypominają i deklarują gotowość. Pomagają też szkoły, Zespół Szkół im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Teresinie tradycyjnie organizuje Mikołajkowy Turniej Halowej Piłki Nożnej o puchar starosty sochaczewskiego. W tym roku nauczyciele i uczniowie Szkoły Podstawowej w Szymanowie również czynnie włączyli się do zbiórki na rzecz Niebieskiej Gwiazdki, jak i Przedszkole Leśna Akademia.

W czym tkwi fenomen tej akcji?

Myślę, że fenomenem akcji jest właśnie mundur policyjny. Jako cywil na pewno nie przebiłabym się i nie miałabym takiego zaufania w społeczeństwie. Ludzi ciekawi to, że policja pomaga (choć takie jest właśnie założenie tego zawodu), jeszcze teraz słyszę pytania typu: policja pomaga? Trochę mnie to śmieszy i odpowiadam, że tak, od lat. Pamiętam, że kiedy zaczynałam pracę w policji w 2008 roku głównym motywem było dla mnie pomaganie. Wiem, że świata nie naprawię, ale jestem szczęśliwa, że chociaż małej garstce osób udało mi się pomóc. I będę dumna z tego, kiedy za sto lat ktoś powie, że w Teresinie była kiedyś taka dzielnicowa, która niosła pomoc i radość, która pomagała ludziom. Do Teresina sprowadziłam się z Ostrołęki, nikt mnie tu nie znał, więc miałam trudniej zdobyć zaufanie mieszkańców, ale cieszę się, że to się udało.

Ta i inne akcje pokazują jak wiele osób potrzebuje pomocy, choćby rozmowy. Z jednej strony wywołujecie u obdarowywanych uśmiech, ale to też ukazuje ludzką biedę, bezradność.

Staram się, aby co roku pomoc otrzymały inne rodziny, choć są wyjątki i zdarza się, że osoby zostały obdarowane na przykład dwa lata z rzędu. Jednak za tym idzie moje wcześniejsze rozeznanie, rozmowa z rodziną. Wiele razy pomagałam rodzinom biednym i dawałam im impuls do działania, pragnęłam, aby stanęli na nogi, sami zawalczyli o swoje szczęście. Były też długie rozmowy i odwiedziny w ciągu roku. Niektórzy faktycznie z tej biedy wyszli, poradzili sobie, ale nie wszyscy. Wyczuwam, kiedy rodzina potrzebuje pomocy, a kiedy jej zwyczajnie CHCE czy oczekuje. Czasem obiecuję, że pomogę, jak sami coś od siebie dadzą, pójdą do pracy, pokażą swoim dzieciom lepsze życie. To jest dla mnie trudne, kiedy muszę odmówić pomocy, choć serce mi się kraje, ale czasami tak trzeba, dostać kopa, żeby zrozumieć, że życie trzeba wziąć w garść, nie tylko płakać i prosić.

echopowiatu_Anna_Ciak

Utkwiły ci w pamięci jakieś szczególne momenty?

W tym roku odwiedziliśmy bardzo fajne rodziny, osoby. U wielu zatrzymaliśmy się na dłużej, rozmawialiśmy, piliśmy herbatkę przy ciastku. Najprzyjemniej jest, kiedy rodzina jest zaskoczona, dzieci się cieszą, babcie płaczą ze wzruszenia. Rodziny wiedzą wcześniej, że dostaną dary, ale większość nie spodziewa się pomocy w takich rozmiarach. Tymczasem my podjeżdżamy dużym samochodem, nosimy i nosimy kartony z darami, aż obdarowani pytają, ile jeszcze tego. Wcześniej pytam o potrzeby, marzenia, nic nie obiecuję, bo nie wiem, jakie będziemy mieli fundusze. I potem ten efekt „wow”, to jest coś niesamowitego. W tym roku odwiedziliśmy seniorkę, która jest uziemiona w domu, nie może chodzić, dawno nie była na powietrzu, jej jedyną atrakcją jest telewizja. Jaka była jej radość i wzruszenie, kiedy zobaczyła wózek inwalidzki. Albo chłopiec, a tak naprawdę już pełnoletni mężczyzna, chory od urodzenia, jakże cieszył się na widok samochodu zdalnie sterowanego. Albo smsy z podziękowaniami, które dostaję od rodzin po odwiedzinach i życzenia w święta, coś nie do opisania. Dzięki rozmowie z jedną mamą udało mi się ją namówić na pójście do pracy. Jaka ona była szczęśliwa, dziękowała mi za impuls do działania. Mogłabym opowiadać godzinami o tych naszych odwiedzinach. W tym roku wspominałam naszą seniorkę, którą odwiedzaliśmy dwa lata z rzędu. Pani Halinka cieszyła się na nasz widok i bardzo potrzebowała drugiej osoby, rozmowy, przytulenia. W tym roku niestety odeszła na zawsze… Ona pamiętała nasze imiona, pamiętała, że rok wcześniej byłam w ciąży, była niesamowita.

Czyli chętnie pomagamy i dzielimy się tym, co mamy z potrzebującymi?

Zdecydowanie tak. Myślę, że każdy z nas ma w sercu taką chęć niesienia pomocy, ale czasami nie wie, jak to wykorzystać. I dlatego są właśnie takie akcje jak moja. Im jest nas więcej, tym więcej osób można uszczęśliwić. I tu naprawdę liczy się każda złotówka. W tym roku darczyńcą była dziewczynka, która rozbiła skarbonkę i kupiła zabawkę dla potrzebującego dziecka. Dzieci w szkole zbierały artykuły spożywcze. Jest tu taki motyw wychowawczy i cieszę się, że dorośli wszczepiają to następnemu pokoleniu. Dzięki temu mogę mieć nadzieję, że będę miała następców. Mali pomocnicy pracują też w naszym magazynie, jak to mówią, na dziale zabawek: Marcel, Marcelinka i Ania chętnie pomagają w segregowaniu paczek i odwiedzają z nami rodziny. W tym roku było dużo takich sytuacji, że z zebranymi pieniędzmi jechaliśmy ja i moi pomocnicy do miejscowych sklepów na zakupy, w czapkach mikołajowych, rozpoznawani już przez mieszkańców. Cieszymy się, opowiadamy o akcji, cali w emocjach, a przy kasie okazywało się, że mamy wszystko w gratisie od szefa. Albo zabrakło artykułów chemicznych i dziewczyny pojechały do jednego sklepu, opowiedziały o akcji i dostaliśmy kilka kartonów chemii. To jest niewiarygodne, jaką ludzie mają chęć pomagania, naprawdę, w tych trudnych czasach gonitwy za pieniądzem i patrzenia tylko na czubek własnego nosa. Wiara w człowieka odzyskana.

Akcja wpisała się już w przedświąteczne wydarzenie w gminie Teresin. A czy mieliście sygnały, że inne posterunki policji, miejscowości chcą taką akcję kontynuować u siebie?

Tak, w tym roku po raz pierwszy znaleźli się moi naśladowcy. Skontaktowały się ze mną policjantki z Komendy Powiatowej Policji w Makowie Mazowieckim. Porozmawiałyśmy, ukierunkowałam je i pomogłam zacząć. Udało się. Mam nadzieję, że na tym nie koniec i dziewczyny będą co roku już kontynuować swoją już Gwiazdkę.

Już po raz drugi akcji towarzyszył koncert w niepokalanowskiej Bazylice Orkiestry Reprezentacyjnej Komendy Głównej Policji. To forma podziękowania dla wszystkich darczyńców?

To jest taki prezent dla darczyńców i obdarowanych – dla wszystkich mieszkańców gminy Teresin. Przynajmniej tak mogę się odwdzięczyć i spotkać z dobrymi ludźmi. Podczas koncertu dziękuję i przedstawiam ludzi, bez których sama nie dałabym rady, to moi pomocnicy: Ania Lis – dzielnicowa z PP Teresin, Agnieszka Ptaszkiewicz – prezes Stowarzyszenia IMPULS, Ewa Krężlewicz, Ewa i Mariusz Więsek z dziećmi: Marcelinką i Anią oraz mój syn, kochany elfik Marcel, który w tym okresie obdarowywania najchętniej pracowałby z nami od świtu.

Jak godzisz pracę zawodową, czas dla rodziny, przedświąteczne zamieszanie z Gwiazdką, z własnymi przygotowaniami do świąt?

W tym roku było bardzo dużo pracy, dlatego, że więcej było darów, więcej rodzin do obdarowania, a czasu tyle samo. Uważam jednak, że jak prawie każda kobieta, im więcej mam obowiązków, tym bardziej jestem zorganizowana. No cóż, przez 2 tygodnie przed świętami prawie nie spałam, rano praca, potem rozdzielanie darów w magazynie i odwiedzanie rodzin, wieczorem domowe obowiązki, zabawa z dziećmi, a w nocy sprzątanie mieszkania, przygotowywanie potraw, każdego dnia relacja z akcji na portalu i jeszcze czasem udało mi się zrobić mały trening interwałowy z gimnastyki w ramach nabrania energii i siły na następny dzień. Uwielbiam mieć dużo zajęć i głowę pełną adrenaliny, zresztą spać nawet się nie da przy tylu emocjach. Oczywiście, mam przy tym też rodzinę i znajomych do pomocy. Dziadkowie opiekują się w tym czasie moim młodszym synem, a potrawy wigilijne zdarza się, że dostaję od darczyńców tak po prostu. Podczas dnia w magazynie często nie ma kiedy zjeść, a i w takim przypadku przybyły do nas dobre duszyczki, które nas dokarmiły i napoiły.

A jakie znaczenie ma dla ciebie wyróżnienie otrzymane od ministra?

8 marca 2017 roku zostałam zaproszona do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka jako jedna z 5 policjantek z Polski. Podziękowanie, które dostałam, wisi na honorowym miejscu w moim domu i jestem z niego dumna. Samo zaproszenie do ministerstwa było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Myślę, że każdy człowiek ma w sobie instynkt pomagania i mógłby taką akcję zorganizować. Ja nie dokonałabym tego bez ludzi, którzy przy mnie są, nawet z odległych stron Polski i świata. Dlatego to wyróżnienie przez ministra to nasz wielki wspólny sukces.

Jak trudna jest praca w policji?

Jeśli chodzi o pracę dzielnicowego to bywa różnie, jak praca każdego policjanta. Ja jestem dumna, że tu pracuję, nie wyobrażam sobie innej pracy. Każdego dnia przychodzę na posterunek z chęcią działania, staram się pomagać ludziom i czasem tylko ganić, jeśli na to zasłużą, taka praca. Najważniejsze, że kocham to, co robię, bo nie wyobrażam sobie przychodzić do pracy tylko z musu czy obowiązku. Policjantem jest się 24 godziny na dobę i o każdej porze dnia i nocy jestem gotowa nieść pomoc. Idąc do pracy nie wiem, jaki mnie czeka dzień, co się wydarzy i kogo spotkam, nie wiem o której godzinie skończę i czy w ogóle wrócę do domu, ale nadal mi się chce pracować i służyć.

Rozmawiała Anna Syperek

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)