Honorowy Obywatel Chopin

Jeden z radnych miejskich jeszcze w roku 1999 zaproponował, by pośmiertnie nadać tytuł Honorowego Obywatela Miasta Sochaczew a Fryderykowi Chopinowi. Uzasadnienie wydawało się oczywiste Wielki człowiek, Wielki Polak, Obywatel Świata, urodzony w Żelazowej Woli, koło Sochaczewa.

Mamy szkoły, parki, ulice nazwane jego imieniem, jest więc obecny w naszym mieście. W Brochowie został ochrzczony, w Żelazowej Woli wydal pierwszy krzyk, w jego muzyce obecny jest mazowiecki pejzaż z płaczącymi wierzbami w tle… Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta miałoby zaakcentować nasze związki z Chopinem i jego muzyką. Dla Sochaczewa to też szansa, dzięki Chopinowi przestalibyśmy być miastem leżącym koło Żelazowej Woli, może pojawilibyśmy się na mapach kulturalnych Polski, Europy, Japonii i świata. Może dzięki honorowemu obywatelowi Sochaczew stałby się znany. To chyba doskonała forma promocji miasta. Może też jakieś „granty” otrzymalibyśmy od organizacji międzynarodowych, promujących muzykę Chopina. To marzenia, ale czemu ich nie mieć?
Przypadki pośmiertnego nadawania tytułu honorowego obywatela są znane w całym cywilizowanym świecie. Chociażby ostatnio, w dziesiątą rocznicę śmierci, Marlena Dietrich została honorową obywatelką Berlina. Dla władz miasta to symbol pojednania – artystka po dojściu Hitlera do władzy wyjechała do Stanów Zjednoczonych, potem gdy wróciła nazwano ją zdrajczynią. Honorowe obywatelstwo miasta to hołd składany tym, którzy mu się zasłużyli. Przyjęte jest w świecie, że honorowymi obywatelami mogą być ludzie również pośmiertnie. Wrocław na przykład, obdarował tym tytułem nieżyjącego reżysera teatralnego Jerzego Grotowskiego. W Polsce postacią pojawiającą się najczęściej na takiej liście jest Jan Paweł II.
Nadając tytuł honorowego obywatela Chopinowi Sochaczew może więc na tym zyskać. Takie i podobne argumenty zawierało uzasadnienie wniosku radnego miejskiego. Przez trzy lata wniosek spokojnie leżał w Biurze Rady Miejskiej nie budząc niczyjego zainteresowania, ale w ostatnich dniach nowy przewodniczący Rady, Edward Stasiak sięgnął po zapomniany już dokument.

Czy propozycja znajdzie
uznanie w oczach radnych,
trudno powiedzieć. Może się okazać, że będą głosować „politycznie”, a wtedy argumenty przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.
W każdym razie chyba warto
do pomysłu wrócić.

Tadeusz Owczuk kierownik Domu Urodzenia Chopina w Żelazowej Woli zapytany, jak ocenia pomysł, przyznaje, że byłby to rodzaj hołdu złożonego kompozytorowi, a jeśli miałoby się to przysłużyć również miastu, czemu nie. Zaznacza, że żadną instancją formalną do opiniowania takich propozycji nie jest. W tej sprawie Rada Miasta raczej nie potrzebuje żadnego pozwolenia, nie musi pytać, czy wolno jej nadać tytuł honorowego obywatela, ale jak zauważył, byłoby chyba w dobrym tonie poinformować o takim zamiarze Towarzystwo Chopinowskie, które przecież sprawuje pieczę nad dorobkiem kompozytora.
– Nie sądzę, żeby Towarzystwo miało jakieś zastrzeżenia, ale konsultacja byłaby chyba dobrze przyjęta. Myślę, że pomysł nie jest zły, proponuję jednak zasięgnąć opinii Towarzystwa Chopinowskiego.
Gdyby Sochaczew nadał pośmiertnie Chopinowi tytuł honorowego obywatela, prawdopodobnie bylibyśmy pierwsi. Żadna z pytanych przeze mnie osób nie potrafiła powiedzieć, czy Chopin już jest honorowym obywatelem jakiegoś miasta, na pewno jest Obywatelem Świata.
Honorowe obywatelstwo przyznaje się w Sochaczewie od niedawna, po raz pierwszy w roku 1993. Po raz pierwszy tytuły Honorowych Obywateli otrzymało 11 nauczycieli tajnego nauczania w latach 1939-1945, na terenie Sochaczewa powiatu sochaczewskiego i województwa warszawskiego. Poza tą dużą grupą Honorowymi Obywatelami są: Stanisław Janicki, Henryk Żaczkowski, Stefan Biernacki, Antoni Jaszczołt i Jerzy Krupa.
Władze chyba dosyć ostrożnie podchodzą do honorowego obywatelstwa, zapewne w obawie o jego dewaluację i nie jest to ostrożność nieuzasadniona. Wiele z miast, które w przeszłości dosyć swobodnie rozdawały ten zaszczytny tytuł, teraz niechętnie zagląda na listy honorowych obywateli, ponieważ są na nich nazwiska, które nigdy znaleźć się tam nie powinny, tak jak w Gdańsku, Krakowie czy w Szczecinie.
(g)

etykiety

Powiązane artykuły

1 komentarz

  1. Julian :

    Rozmowa z tow. Owczukiem przypomina rozmowę z działaczem komunistycznym.I to jego “czemu nie ? “.
    I jak rasowy partyjniak od razu się asekuruje ” byłoby chyba w dobrym tonie poinformować o takim zamiarze Towarzystwo Chopinowskie” . Potomek fornali i pastuchów poucza co jest w dobrym tonie !!

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)