Jak zostałem rzymskim legionistą

6-1-1

Piotr Wróbel – biznesmen, miejsce zamieszkania – Sochaczew, przynależność służbowa – legiony starożytnego Rzymu. Co skłania go do sypiania w klasycznych rzymskich namiotach i noszenia rynsztunku ważącego ponad 20 kilogramów? O tym w rozmowie z Izabelą Goryniak
Legio Rapax XXI – to jakiś szyfr?
To nazwa grupy rekonstrukcyjnej, do której należę od dwóch lat. Tak nazywał się autentyczny legion, który był w starożytnym Rzymie. Jeździmy po Europie, odtwarzamy kulturę antyczną.

My, czyli kto? Jest więcej takich zapaleńców?
Z Sochaczewa z tego, co wiem, jestem tylko ja. W Warszawie jest nas 8 osób. Są jeszcze ekipy z Gdańska, Lublina, Śląska, ale jest to tak naprawdę legion międzynarodowy, ponieważ mamy jeszcze kolegów z Austrii i Niemiec, więc jak jedziemy na zgrupowanie, czy jakąś imprezę antyczną, to jest nas około 50. Wszystko oczywiście zależy od organizatora imprezy, w której bierzemy udział, czego od nas oczekuje i na czym mu najbardziej zależy. Legio Rapax ma do zaoferowania bardzo dużo scenariuszy. Od takich, gdzie pokazujemy legion podczas bitwy, przez musztrę, różnego rodzaju formacje bojowe (formacja żółwia), do stanowisk edukacyjno-ekspozycyjnych.

Czyli jest siła, a ta siła musi być odpowiednio wyposażona. Masz zbroję, tarczę i tak dalej?
Bojowe wyposażenie rzymskiego legionisty ważyło około 20 kilogramów. Łuskowa kamizelka – lorica segmentata – to jest około 12 kilogramów. Na głowie legionista nosił hełm z charakterystycznym tylnym daszkiem, chroniącym przed uderzeniami przeciwnika z tyłu. Do tego dochodzi charakterystyczny pas, którego żołnierz praktycznie nie zdejmował. Na nogach sandały, rzymskie caligae, podbite gwoździami, bardzo wygodne – oczywiście, kiedy chodzi się po miękkim podłożu. No i oczywiście miecz, czyli gladius , tarcza, czyli scvtvm i oszczep, czyli pilum. To w zasadzie podstawowe wyposażenie, ponieważ legioniści mieli cała gamę różnych innych gadżetów do codziennego ciężkiego życia w armii rzymskiej.
Skąd bierzecie to całe wyposażenie? Przecież tego raczej nie da się kupić w sklepie.
Istnieje coś takiego jak rynek akcesoriów antycznych. Mamy oczywiście swojego dowódcę, struktura legionu jest bardzo uporządkowana, i on pomaga w zaopatrzeniu w niezbędne wyposażenie. Niestety na rynku jest dużo niehistorycznych replik, tak więc trzeba mieć sporą wiedzę żeby nie być rozczarowanym po zakupie.

A kim są ludzie w legionie? Twój dowódca i inni żołnierze?

Przekrój osób biorących udział w tej zabawie jest bardzo szeroki. Od ludzi pracujących w biznesie po urzędników, no i oczywiście studentów. Ogólnie nie można powiedzieć, że reprezentujemy jakieś jedno środowisko. Dowódca naszej grupy to człowiek szczególnie ciekawy, pasjonat z ogromną wiedzą antyczną, którą zaraża wszystkich wokół.  Niczego nie robi na pół gwizdka, wszystkie akcesoria i zwyczaje są antyczne, więc nie ma mowy, żeby z telefonem przy uchu ktoś paradował po obozie czy pił wodę z plastikowej butelki.

To teraz pytanie najważniejsze – skąd wzięło się to zamiłowanie do historii Rzymu i legionów w szczególności?
Z wykształcenia jestem politologiem, historię XX wieku mam opanowaną z racji wykształcenia, ale czułem, że mam braki w wiedzy dotyczącej starożytności. Zawsze chciałem znaleźć pasję, która łączyłaby zwiedzanie nowych miejsc, uczenie się, poznawanie nowych ludzi i aktywność fizyczną. I wszystkie te wymagania zostały spełnione poprzez legion rzymski. Ważną rzeczą jest to, że dużo się uczę historii antycznej. No i jeszcze jesteśmy jako grupa dość wyjątkowi – w Polsce jest wielu rekonstruktorów z czasów pierwszej i drugiej wojny światowej, ale ponieważ Rzymu u nas nie było, to i tradycji takiej nie posiadamy. Tymczasem cywilizacja rzymska była bardzo rozwinięta, pod każdym kątem, a potem nastało średniowiecze, które dużo tego dziedzictwa zniszczyło.  Miło je przypominać, pokazywać, to coś w rodzaju misji.

Wróćmy teraz z Rzymu do Sochaczewa, bo na co dzień jednak tym Rzymianinem nie jesteś. Czym się zajmujesz, kiedy zdejmujesz zbroję i odstawiasz miecz?
Od wielu lat pracuję dla sieci Plus. Prowadzę dwa oddziały Plusa w Sochaczewie i Płońsku. Jestem też mężem i ojcem, mam wspaniałego 2,5-rocznego syna, po którym już teraz widać, że ma charakter.

A co żona mówi na twoją pasję?
Żona nie ma nic przeciwko. Zna mnie wiele lat i wie, że nie jestem domatorem. Zawsze czegoś szukam, mało przebywam w domu, stawiam sobie nowe cele, wyzwania i mam wrażenie, że się zaimpregnowała na moje zajęcia i pasje.

Jak wygląda wasze obozowe życie podczas imprezy?
Po przyjechaniu na miejsce ubieramy się w tuniki i przez parę dni zapominamy, w czym przyjechaliśmy. Na początek zawsze rozbijamy antyczne namioty. Organizator dowozi nam siano i każdy robi sobie miejsce do spania. Później jest odprawa. Rano oczywiście rozgrzewka, musztra i ćwiczenia. Zazwyczaj mamy trzy pokazy w trakcie dnia, wieczorem msza rzymska lub jakieś zabawy, ognisko. Kiedy pada deszcz i nie ma warunków do ćwiczeń, uczymy się łaciny.  W nocy obowiązkowa dwugodzinna warta, czasami w pełnym uzbrojeniu. Często zdarza się, że nie ma dostępu do wody, a jak jest, to tylko zimna. Tak więc osoby nieprzyzwyczajone do survivalu mogą tego nie wytrzymać. Jest to wszystko naprawdę w stu procentach autentyczne. I człowiek po kilku dniach cofa się mentalnie do starożytnego Rzymu, zdaje sobie sprawę, że kiedyś ludzie nie mieli prądu i żyli, nie mieli telefonów i żyli – jest to taka fajna higiena psychiczna dla mnie. Jak wracam z imprezy antycznej, po kilku dniach, brudny, zmęczony, niewyspany, to się czuję jak po porządnych, trzytygodniowych wczasach.

I to wszystko mówi właściciel salonów telefonii komórkowej….
Bo tak jest. Przy okazji zapraszam wszystkich do odwiedzenia nas na Facebooku, a dla osób  zainteresowanych zaciągnięciem się do armii rzymskiej  potencjalnych rekrutów/rekrutek zostawiam kontakt emailowy do siebie . Piszcie, pytajcie.
piotr.wrobel@plusnet.pl
https://www.facebook.com/legioxxirapax

6-1-2 6-1-3

etykiety, ,

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)