Za młody na bycie kierowcą

echopowiatu_potrącił_rowerzystę_i_odjechał

W Polsce przyjęto już za pewnik, że każdy młody człowiek po skończonym 18. roku życia powinien już mieć prawo jazdy. Na kurs kat. B można zapisać się na trzy miesiące przed ukończeniem 18 lat, a do egzaminu przystąpić na miesiąc przed uzyskaniem pełnoletności. Należy jednak pamiętać, że przyszły kierowca może odebrać dokument dopiero w dniu 18. urodzin. Dla młodzieży posiadanie prawa jazdy staje się pewnym rodzajem szpanu, chcą je mieć jak najszybciej. Bardzo często też sami rodzice wywierają na dzieciach presję, że muszą zrobić prawko, bo to już najwyższy czas. Ale czy naprawdę wszyscy młodzi ludzie mają predyspozycje do bycia kierowcami? Czy są na tyle dojrzali i odpowiedzialni, bo właśnie od wielu ich decyzji, jako kierowców, może zależeć życie drugiego człowieka.

Zdarzenie z ostatnich dni pokazuje nam, że nie każdy powinien być kierowcą, a pewien 18-letni mieszkaniec gminy Sochaczew jest tego doskonałym przykładem. Jak się okazało prawo jazdy miał od niecałego miesiąca, a już zdążył je stracić. Bowiem 21 lipca w godzinach porannych, na ul. Płockiej w Sochaczewie, podczas wykonywania manewru wyprzedzania rowerzysty, zahaczył 74-letniego mężczyznę lusterkiem samochodu. Spowodowało to upadek mężczyzny wraz z jednośladem na ruchliwą jezdnię. Młody człowiek jednak nie zatrzymał samochodu i nie wyszedł sprawdzić, w jakim stanie jest potrącony mężczyzna. Nie przyszło mu nawet do głowy, że może trzeba udzielić mu pierwszej pomocy. Nie zrobił nic, tylko wcisnął pedał gazu i odjechał dalej. Licząc, że może uda mu się zbiec z miejsca wypadku niezauważonym i nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji. Młody człowiek się jednak przeliczył, bo jadący za nim kierowca zareagował odpowiednio, informując o zdarzeniu policję i udając się w pościg za uciekinierem. O tym, jak wyglądało całe zdarzenie, opowiedział nam naoczny świadek Arkadiusz S.

Relacja świadka zdarzenia

– Jechałem jak co dzień do pracy, akurat w piątek trochę później, bo zaspałem. Przede mną jechał sznur samochodów, wszystkim oczywiście gdzieś się spieszyło. Parę aut wyminęło rowerzystę, przede mną jechał jakiś opel, jemu najwyraźniej też się spieszyło, bo jechał szybciej niż jest to dozwolone. W pewnym momencie zauważyłem, że i on chce wyminąć rowerzystę i w tym momencie usłyszałem huk, zobaczyłem, że lusterko rozsypało się na najdrobniejsze kawałki, a rowerzysta został jakby podbity do góry na jednośladzie, co wytrąciło go z równowagi i poleciał razem z rowerem na jezdnię. Dzięki temu, że zachowywałem odpowiednią odległość, miałem możliwość wyhamować, aby nie najechać na poszkodowanego. I w tym momencie zauważyłem, że kierowca opla nic nie robi. Nie zatrzymał się, pojechał dalej. Zacząłem hamować, nie wiedziałem co robić, ale zobaczyłem w lusterku, że ktoś z tyłu zatrzymuję się aby pomóc poszkodowanemu. I to był impuls, wcisnąłem gaz i ruszyłem za uciekającym oplem. Starałem się go nie zgubić, co nie było łatwe, bo kierowca jechał szybko, a ja dzwoniłem na policję. Udało mi się dodzwonić, przełączyłem telefon na tryb głośnomówiący, opowiedziałem funkcjonariuszom policji, czego właśnie byłem świadkiem, i zapytałem co mam dalej robić. Polecono mi abym nada jechał za sprawcą kolizji i spróbował go jakoś gdzieś zatrzymać i nie rozłączał się, tylko cały czas był z nimi na łączu. Tak też zrobiłem. Jechałem cały czas za kierowcą opla, dawałem mu cały czas sygnały dźwiękowe i świetlne, aby gdzieś zjechał i się zatrzymał. To jednak spowodowało efekt odwrotny od zamierzonego, bo uciekinier zaczął jechać jeszcze szybciej, a ja bałem się, że nie uda mi się go dogonić. Jechałem samochodem firmowym, który nie jest najszybszym autem, był do tego obciążony sprzętem, który wożę do pracy. Kierowca nawet podejmował próby zgubienia pościgu, ale nie udało mu się to, jechałem cały czas za nim. Zatrzymał się dopiero na ulicy Armii Krajowej, gdzie miał podobno odbywać praktyki. Wysiadłem wtedy z samochodu i podszedłem do opla i pytam się tego kierowcy czy wie co zrobił, czy ma świadomość, że uciekł i nie udzielił pomocy poszkodowanemu. Młodzieniec tylko wysiadł z samochodu i udawał głupiego. To mu tłumaczę, człowieku zobacz straciłeś lusterko, bo potrąciłeś człowieka i nawet się nie zatrzymałeś, a nawet uciekłeś i nie reagowałeś na moje znaki. To ja słyszałem huk w swoim samochodzie, to ty też powinieneś to usłyszeć i zareagować. I wtedy sprawcy mina zrzedła, teraz zmienił taktykę i zaczął tłumaczyć, że może jakoś się dogadamy i to parę razy. Odmówiłem, a zaraz nadjechała policja. Zatrzymali chłopakowi od razu prawo jazdy. Cały pościg trwał z 5 minut i przez cały czas zdawałem relację policji gdzie jestem. W głowie mi się nie mieści, jak wyrachowaną i zuchwałą osobą okazał się kierowca opla. Temu młodemu człowiekowi nawet przez myśl nie przeszło, aby się zatrzymać i udzielić pomocy człowiekowi. Potrącenie tego seniora wyglądało bardzo groźnie i na pewno nie było to lekkie przewrócenie, bo młody kierowca uderzył w rowerzystę z dużym impetem, myślałem, że to się skończy tragicznie. Całe szczęście, że starszy mężczyzna nie doznał groźnych obrażeń. Ale to nie zmienia faktu, że sprawca nie czuje się winny, a próbował wywinąć się odpowiedzialności. Mam nadzieję, że to zdarzenie go czegoś nauczy. W głowie mi się to wszystko nie mieści, jak można być tak obojętnym młodym człowiekiem i dbać tylko o swój czubek nosa. Mam nadzieję, że sąd wymierzy młodemu piratowi odpowiednią karę.

Konsekwencje prawne

Cała sytuacja na szczęście nie miała tragicznego zakończenia. Ale pozostaje niesmak, że młody człowiek okazał się nieodpowiedzialny, być może za młody do bycia kierowcą. Teraz poniesie konsekwencje, które mogą być dość dotkliwe.

W przypadku ucieczki z miejsca zdarzenia sprawca ponosi surowszą odpowiedzialność za popełnione przestępstwo (art. 178 § 1 kk), taką samą jak sprawca będący w stanie nietrzeźwości. Zamierzeniem ustawodawcy było przeciwdziałanie oddaleniu się z miejsca zdarzenia przez nietrzeźwych sprawców wypadków, którzy w ten sposób mogliby uniemożliwić stwierdzenie stanu nietrzeźwości. Celem uniknięcia takich sytuacji ustawodawca zaostrzył odpowiedzialność karną sprawcy wypadku uciekającego z miejsca zdarzenia. Sąd skazując sprawcę, który zbiegł z miejsca zdarzenia, jest zobowiązany do wymierzenia kary pozbawienia wolności w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, do górnej granicy tego zagrożenia również zwiększonego o połowę. W sytuacji kiedy następstwem wypadku jest śmierć innej osoby, albo ciężki uszczerbek na zdrowiu (art. 177 § 2 kk), a sprawca znajdował się w stanie nietrzeźwości lub zbiegł z miejsca zdarzenia, dolna granica kary pozbawienia wolności wynosi 1 rok, a górna granica 12 lat pozbawienia wolności. Elementem decydującym o tym, że kierowca pojazdu zbiegł z miejsca wypadku jest ustalenie, że oddalając się z miejsca zdarzenia czynił to z zamiarem uniknięcia odpowiedzialności, w szczególności w celu uniemożliwienia jego identyfikacji, roli jaką odegrał w zdarzeniu oraz stanu, w jakim znajdował się w chwili wypadku.

.Jak widać kara za ucieczkę z miejsca wypadku może być bardzo dotkliwa, dlatego pamiętajmy że będąc sprawcą lub też uczestnikiem wypadku musimy pozostać na miejscu zdarzenia, udzielając jednocześnie możliwej doraźnej pomocy ofiarom wypadku. Pamiętajmy, że ucieczka z miejsca wypadku nie gwarantuje nam anonimowości, ponieważ policja może namierzyć nas zarówno po zeznaniach świadków, którzy zapamiętali numer rejestracyjny naszego pojazdu, jak i po nagraniach monitoringu miejskiego, czy wideorejestratora, które są coraz powszechniejsze w autach w Polsce.

Katarzyna Żakowska

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)