Aborcja – gorący temat w sochaczewskich domach

echopowiatu_ciaza

W całej Polsce od dwóch tygodni tematem numer jeden jest propozycja Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, dotycząca zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. W zeszłą niedzielę księża podczas mszy odczytywali list od biskupów, w którym przedstawiciele Kościoła domagali się zaostrzenia obowiązującego prawa. Wywołało to falę oburzenia wśród środowisk kobiecych, w wielu miastach w Polsce odbywały się manifestacje. Swoje zdanie na ten temat mają również Sochaczewianie.
Zwolennicy zaostrzenia ustawy nazywają siebie obrońcami życia od poczęcia. Chcą całkowitego zakazu aborcji twierdząc, że jest to morderstwo. Obowiązująca ustawa została uchwalona w Polsce w 1993 roku. Ustala ona, że przerwanie ciąży jest prawnie dopuszczalne w trzech przypadkach: gdy stanowi ona zagrożenia dla zdrowia lub życia kobiety ciężarnej, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują, że płód jest nieodwracalnie upośledzony lub nieuleczalnie chory na chorobę zagrażającą życiu oraz gdy ciąża jest konsekwencją czynu zabronionego, np. gwałtu, kazirodztwa.
Obecne prawo jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Podobne zasady obwiązują w Irlandii. Na świecie takie regulacje dotyczą przede wszystkim krajów afrykańskich, np. Algierii i Nigru czy Ameryki Południowej, np. Boliwii.
Ruszyło zbieranie podpisów
6 kwietnia marszałek Sejmu Marek Kuchciński zarejestrował Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”. Kolejnym etapem jest zebranie przez komitet 100 tys. podpisów, potem projekt nowelizacji może trafić do Sejmu. Do przegłosowania wystarczy zwykła większość głosów, czyli tyle, ile Prawo i Sprawiedliwość ma, choć przedstawiciele partii twierdzą, że nie będzie dyscypliny klubowej w głosowaniu.
Wśród zmian w ustawie oprócz całkowitego zakazu usuwania ciąży pojawił się też zapis o karze pozbawianie wolności kobiet, które się tego czynu dopuściły, od kilku miesięcy nawet do 5 lat.
Zygota czy dziecko?
Spór o aborcję to spór o semantykę – splot komórek to zarodek czy już człowiek? Zwolennicy zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, czyli przede wszystkim Kościół i środowiska bardzo konserwatywne, w swoim dyskursie używają takich haseł jak „dzieci nienarodzone”, „zabijanie dzieci”. Twierdzą, że człowiek zaczyna się w momencie poczęcia. W 2013 roku, gdy na bramie kościoła św. Wawrzyńca w Sochaczewie oglądać można było wystawę antyaborcyjną, między zdjęciami z zabiegów znajdowało się zdjęcie Hitlera. Z drugiej strony, gdy kobieta straci dziecko w wyniku poronienia, często nie może liczyć na obrządek pogrzebowy. Kolejnym elementem spornym jest sama kara za usunięcie ciąży. Jeżeli mówi się w kategoriach zabijania dzieci, dlaczego nowa ustawa za morderstwo zakłada karę „tylko” kilku miesięcy pozbawienia wolności?
Tych pytań można by zadawać dużo więcej, ale lepiej przyjrzeć się faktom. A fakty mówią, że w Polsce istnieje świetnie funkcjonujące podziemie aborcyjne. Szukając materiałów do tego artykułu bez najmniejszych problemów znalazłam informacje gdzie, jak i za ile można usunąć ciążę. Są również porady, jak dokonać tego na własną rękę w domu.
Oficjalne dane mówią o 1 812 legalnych aborcjach w 2015 roku, z czego 269 w województwie mazowieckim. Z danych CBOS wynika natomiast, że co czwarta Polka usunęła ciążę. Skala zjawiska jest jednak prawdopodobnie większa. Tajemnicą poliszynela jest to, że Polki wyjeżdżają na Słowację, gdy chcą poddać się aborcji. Popularnym kierunkiem są również Niemcy. Same dane szpitalne też nie do końca są miarodajne. Jak twierdzi Karolina Więckiewicz z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, placówki często wpisują poronienia zamiast aborcji farmakologicznej.
Jednocześnie dane dotyczące liczby dokonywanych aborcji pokazują, że bez względu na legalność i dostępność zabiegu on był, jest i będzie. Wszelkie ewentualne zmiany zaostrzające ustawę uderzą w te kobiety, których status materialny jest najgorszy i nie stać ich na wyjazd do naszych południowych sąsiadów. A kolejnego dziecka nie chcą i nie mogą mieć, zwłaszcza że w Polsce walka o „życie nienarodzone” kończy się w momencie narodzin. Widać to wyraźnie na przypadku ofiar gwałtu, które zdecydowały się nie usuwać ciąży. Jeśli sprawca przestępstwa jest nieznany, kwestia alimentów nie jest jednoznaczna.

Sochaczewianie nie chcą zmian ustawy
Choć było wiele prób zmiany ustawy (choćby w 2007 roku, gdy wtedy swój głos sprzeciwu zabrała pierwsza dama, Maria Kaczyńska), tym razem protesty przeciwko zaostrzeniu obowiązującego kompromisu objęły całą Polskę. Ludzie zbierają się w wielkich miastach, by wyrazić swoje oburzenie. Na Facebooku założyły się grupy manifestujących. Premier Beata Szydło zasypywana jest listami, w których kobiety opisują ze szczegółami przebieg swojego cyklu miesiączkowego. Znane postaci z Polski i z zagranicy (m.in. Milla Jovovich) wyrażają swoją solidarność z Polkami.

Postanowiliśmy sprawdzić, co na ten temat myślą mieszkańcy, a zwłaszcza mieszkanki Sochaczewa. Tylko jedna zapytana przez nas osoba stwierdziła, że popiera propozycję zaostrzenia ustawy twierdząc, że „nie powinniśmy zabijać dzieci”. Cała reszta nie zgadza się z projektem („Ogólnie jestem przeciwna, chyba że są takie ciężkie sytuacje jak gwałt czy choroba dziecka, a w innym wypadku to za nic w świecie”; „Głupota – każdy powinien decydować sam o sobie, a nie rodzić, a potem wyrzucać dzieci do śmieci”; „Myślę, że najbardziej powinny wypowiedzieć się na ten temat kobiety, a nie parlamentarzyści, którzy siedzą na wygodnych stołkach.”; „Jestem przeciw zaostrzeniu tej ustawy. Jestem kobietą i uważam, że jest to niesprawiedliwe, a poza tym ocena należy do każdego z nas. Rząd i Kościół mają w tym udział, a mi się to absolutnie nie podoba.”; „Moim zdaniem jest to wybór każdej kobiety czy ma urodzić czy ma nie urodzić.”; „Nie mają do tego prawa – państwo wyłoży potem pieniądze na np. chore dzieci? Nie mają prawa o tym decydować i zakazywać całkowitej aborcji.”; „Jestem absolutną przeciwniczką zaostrzenia ustawy. Nikt nie ma prawa decydować o ciele kobiety.”; „Na temat aborcji powinny się wypowiadać kobiety w wieku rozrodczym.”; „Każdy powinien decydować o sobie.”).
Opinie to pokrywają się ze zdaniem ogólnopolskiej opinii publicznej. Według badań CBOS 80 proc. ankietowanych akceptuje obowiązującą ustawę w takiej formie, w jakiej istnieje.

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)