Prokuratura po nowemu

echopowiatu_prawo

4 marca na mocy ustawy o prokuraturze nowym prokuratorem generalny został minister sprawiedliwości. To nie jedyna zmiana jaka zaszła w ostatnim czasie w polskim systemie sprawiedliwości. 15 stycznia sejm uchwalił tzw. ustawę inwigilacyjną. Obecnie toczą się prace nad zmianami w procedurach karnych. Jedna z podkomisji sejmowych 23 lutego skończyła prace nad projektem, w nocy 24 lutego skutki tych prac zostały zaakceptowane przez komisję nadzwyczajną. Projekt ten ma odwrócić procedurą karną uchwaloną przez poprzedni sejm, wzmacniającą tzw. kontradyktoryjność. Ustawa weszła w życie 1 lipca 2015 roku.

 
Miejsce prokuratury
Zawirowania w polskim prawie i szereg zmian wprowadzanych w ostatnich latach odnośnie prokuratury, są pokłosiem braku regulacji dotyczących prokuratury na szczeblu konstytucyjnym. – W Polsce prokuratura nie ma swojego miejsca w Konstytucji, dlatego tak łatwo, bo w drodze zmiany ustawy, można zmienić charakter ustrojowy tej instytucji – tłumaczy Marek Sybicki, prokurator rejonowy w Sochaczewie. – Prokurator w Konstytucji wymieniony jest jedynie pośród wielu innych funkcji, których nie można łączyć z mandatem posła czy senatora, jak też wymieniany jest prokurator generalny, jako ten, który m.in. może inicjować postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym. Konstytucja nie stanowi tego, czy prokurator generalny i minister sprawiedliwości to jedna i ta sama osoba, czy też nie. Pozostawia tę regulację ustawie.
W sochaczewskiej prokuraturze dużych zmian nie będzie
Nowa ustawa o prokuraturze wprowadza szereg zmian w polskim systemie prawnym, przede wszystkim kończy niezależność prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości. – Prokuratorem generalnym jest jednocześnie minister sprawiedliwości – mówi Marek Sybicki. – Następuje koniec prokuratury generalnej, a w jej miejsce powstanie prokuratura krajowa. Następuje koniec prokuratur apelacyjnych, w ich miejsca mają powstać prokuratury regionalne. Kończy się kadencyjność szefów jednostek wszystkich szczebli prokuratury. Mi też 4 marca skończyła się kadencja, mam teraz powierzane zadania prokuratora rejonowego do czasu, aż minister sprawiedliwości – prokurator generalny zdecyduje, kto ma kierować tą jednostką.
Jednocześnie prokurator nie przewiduje dużych zmian w sochaczewskiej instytucji. – Wielkich zmian w samej tutejszej prokuratorze nie będzie. Nadal będzie taka sama liczba prokuratorów. Na chwilę obecną siedziba jest ta sama. Kaliber spraw pozostanie ten sam – o tym, jakiego rodzaju sprawy są przydzielane do poszczególnych szczebli prokuratury będzie decydować procedura, a nie ustawa ustrojowa, która od 4 marca się zmieniła.
Większe uprawnienia prokuratora
Na mocy uchwalonej ustawy to prokurator, a nie jak dotychczas sąd, będzie decydował o dowodach.
Co więcej, prokurator generalny będzie mógł decydować o każdym postępowaniu. Będzie mógł m.in. wydawać polecenia co do treści czynności procesowych prowadzonych przez prokuratorów w całej Polsce. – Teraz prokurator generalny – minister sprawiedliwości może zażądać akta każdej sprawy i będzie mógł napisać wiążące wytyczne, polecenia, natomiast do 4 marca prokurator generalny Andrzej Seremet takiej możliwości nie miał. Mógł zapoznać się z aktami, ale nie mógł polecić treści czynności procesowych. Nie mógł polecić prokuratorowi , żeby w konkretnej sprawie skierował akt oskarżenia czy też umorzył daną sprawę – mówi Marek Sybicki.
Wzmacnia się również rola prokuratora generalnego na poziomie kompetencyjnym – będzie miał większy wpływ na politykę kadrową.
Trzy tryby postępowań?
Prawdopodobnie 1 kwietnia ma wejść ustawa dotycząca kodeksu karnego, która ma przywrócić model inkwizycyjny prowadzenia spraw. Ma zatem odwrócić całkowicie ustawę sprzed 1 lipca zeszłego roku wprowadzającą model kontradyktoryjny. Według ministra Ziobry proponowane zmiany przywrócą sądom prawo do aktywnego prowadzenia spraw.
Spór między partią rządzącą i opozycją dotyczy przede wszystkim roli sądu. Poprzednia reforma ograniczyła możliwość ponoszenia przez sąd odpowiedzialności za niezbyt aktywne albo nadaktywne postępowanie, co miało przerzucić ciężar tego postępowania na dwie strony – oskarżonego i oskarżyciela. Zbyt aktywna rola sądów doprowadzała, według pomysłodawców wprowadzenia modelu kontradyktoryjnego, do tego, że siły rozkładały się dwoje – sąd i prokurator przeciwko jednemu, czyli oskarżonemu. Przez to, argumentowali, w 98% spraw skierowanych do sądu kończyło się skazaniem, a tylko 2% wyrokiem uniewinniającym. Nowy model miał zmienić te statystyki – 60% do 40%.
Obecnie projektodawcy powrotu do modelu inkwizycyjnego argumentują, że prawda materialna, czyli ustalenie tego, jak faktycznie fakty się miały, jest nadrzędną zasadą. Stąd będzie o wiele bardziej aktywna rola sądu.
Jeśli reforma faktycznie wejdzie w życie 1 kwietnia, sprawy prowadzone będą według trzech trybów postępowania – sprzed 1 lipca 2015 roku, od 1 lipca 2015 roku do 31 marca 2016 roku oraz po 1 kwietnia 2016 roku. Choć może to powodować utrudnienie pracy prokuratorów i sędziów, Marek Sybicki nie obawia się zmian. – Trzeba będzie uważać i mieć w pamięci te daty, aby wiedzieć, w jakim trybie toczy się dana sprawa. Będzie to jakiegoś rodzaju utrudnieniem, ale spokojnie sobie z tym poradzimy.
W Polsce, wśród przeciwników nowej ustawy, pojawiają się głosy, że tak diametralne zmiany po 9 miesiącach od poprzedniej zmiany w kodeksie karnym spowodują niestabilność prawa. Z większą rezerwą odnosi się do nowej ustawy sochaczewski prokurator rejonowy. ¬- Prawo powinno być stabilne i jasne, ale jeśli ktoś widzi, że coś się nie sprawdza, nie można w czymś trwać tylko dlatego, żeby nie powodować niestabilności prawa. Po 9 miesiącach mało można powiedzieć o reformie dotyczącej zmian po wprowadzonych po 1 lipca. Być może należałoby coś w tym modelu kontradyktoryjnym zmienić niż robić całkowity odwrót, ale duża część postępowań w sądzie nadal prowadzona jest w tym modelu inkwizycyjnym, sprzed 1 lipca, a stosunkowo mała część postępowań w sądzie prowadzona jest w modelu kontradyktoryjnym.
Kontrowersje wokół dowodów
W styczniu weszła w życie ustawa inwigilacyjna, która daje możliwość policji i służbom specjalnym do niekontrolowanego pobierania danych internetowych. Idzie ona w parze z poprawką rządową z 24 lutego, która mówi, że sąd nie może uznać za niedopuszczalny dowód, który został zdobyty nielegalnie.
Poprzednia reforma wprowadzała przepis, który wcześniej w polskim systemie nie istniał – przepis 168a, który wprowadzał zasadę owocu zatrutego drzewa, czyli niedopuszczalne były dowody, które zostały zebrane w sposób naruszający przepisy prawa karnego, czyli poprzez przestępstwo, np. przekroczenie granic prowokacji, gdyż osoba, która zdobywa dowód jednocześnie popełnia przestępstwo.
Wprowadzono jeszcze przepis 168b dotyczący elementów pracy operacyjnej. Jeśli w przypadku prowadzenia kontroli operacyjnej, np. legalnie prowadzonego podsłuchu, zostanie znaleziony dowód na jakiekolwiek inne przestępstwo ścigane z urzędu, to taki dowód będzie mógł być wykorzystany w procesie i o tym będzie decydował prokurator, a nie, jak dotychczas, sąd.
Przepisy te wzbudzają wiele kontrowersji. Możliwość prowadzenia kontroli operacyjnej dotyczy przede wszystkim najpoważniejszych przestępstw – tylko wtedy sąd mógł wydać zgodę na jej przeprowadzenie. Jeśli przy okazji prowadzenia działań służby wpadły na trop innego przestępstwa, często w sądach dowody nie były akceptowane. Wcześniej sąd nie mógł ze względu na ich kaliber wydać zgody na podsłuch, a zatem i dowody były w ten sposób nie do zdobycia.
Styczniowa ustawa inwigilacyjna poszerza formy prowadzenia kontroli operacyjnej, np. wprowadza możliwość przeszukiwania komputerów, co dotychczas miało charakter procesowy, a nie operacyjny. Jednocześnie nie ma obowiązku informowania obywatela o prowadzonych wobec niego czynnościach operacyjno-rozpoznawczych po zakończeniu owych czynności, nawet jeżeli był podsłuchiwany bezpodstawnie, np. na podstawie błędnych informacji. Będzie miał takie informacje, jeśli na podstawie działań operacyjnych prokurator złoży akt oskarżenia i skieruje go do sądu. Ten na podstawie zmienionego przepisu 168a nie będzie mógł uznać w ten sposób uzyskanych dowodów za niedopuszczalne. W obecnym stanie prawnym to sąd decyduje, czy to naruszenie przepisów jest proporcjonalne czy nieproporcjonalne, dopuszczalne, niedopuszczalne.
Marek Sybicki w swojej pracy prokuratorskiej nigdy nie stanął przed wyborem wykorzystania w procesie w ten sposób zdobytych dowodów, stąd też na pytanie o granice prawa w tej dziedzinie odpowiada, że według niego jest raczej kwestia sporu akademickiego niż rzeczywistych problemów śledczych.
Maria Jesiołowska

Powiązane artykuły

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)