Wszędzie byle nie w domu

echopowiatu_święta

Święta Bożego Narodzenia tradycyjnie postrzegane są jako czas, który spędza się wśród najbliższych. Dla wielu jest to jednak trudny okres, zwłaszcza wobec wszechobecnego przypominania, że jest to sezon radości – z którym wiąże się dodatkowa presja finansowa.

Boże Narodzenie to też czas, który spędza się z rodziną i dobrze się bawi – o ile nie jest się osobą, która albo nie ma rodziny albo nie ma z nią „normalnych” relacji. I jednych i drugich jest coraz więcej, więc jako alternatywę decydują się czerpać przyjemność z życia na walizce podczas świątecznej przerwy.

W 2013 roku CBOS przeprowadziło badania na blisko 1000 Polaków, z których wynikało, iż ok. 75 procentom ankietowanych przeszkadza komercjalizacja świąt. Tracą one swoją magię (jeśli coś takiego w ogóle jeszcze istnieje) i stają się po prostu kolejnym dniem wolnym od pracy. Dyskusja na ten temat, która coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, straciła na znaczeniu. Bo i tradycja się zmieniła. Młodzi twierdzą, że teraz „żyje się inaczej”, więc idealne święta to już nie trzy dni spędzone przy rodzinnym stole, a coraz częściej wyjazdy na narty czy do ciepłych krajów pod palmy. Porządki świąteczne odchodzą w niepamięć i wyparte są przez typowe cotygodniowe sprzątanie. Pieczenie ciast, lepienie pierogów zamienia się w kupowanie w ostatniej chwili półproduktów lub gotowych wyrobów. Coraz więcej osób, nie tylko młodych, wybiera jeszcze inną opcję – w ogóle nie obchodzą świąt, wolą uciec przed rodziną.

Przedświąteczny SAD
Święta Bożego Narodzenia powszechnie w  Polsce kojarzą się z dobrą, rodzinną atmosferą, radością i  optymizmem. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich.

W psychologii istnieje stan zwany SAD – choroba afektywna sezonowa, która sprawia, że ludzie są bardziej depresyjni w pewnych okresach, zazwyczaj podczas miesięcy zimowych. Oznacza to, że choć wszędzie słychać świąteczne piosenki o tym, że to najcudowniejszy okres w roku, programy telewizyjne wypełnione są świątecznymi filmami (oczywiście wszystkie z happy endem), osoby z SAD-em czują się jeszcze bardziej wyobcowane i bardziej pogrążają się w swojej depresji.

Obraz kreowany przez media to szczęśliwa rodzina, dzieląca się opłatkiem przy suto zastawionym stole. Tymczasem w części domów jest inaczej. Chociaż ten okres kojarzony jest z radością i spokojem, dla wielu ludzi jest to smutny czas, w którym borykają się z samotnością bardziej niż kiedykolwiek. Ale chwilowa depresja może dotknąć każdego z nas. W ferworze świątecznej gorączki zapominamy, co tak naprawdę jest ważne. Jesteśmy zmęczeni i zwyczajnie mamy dość tych wszystkich przygotowań. Presję zaczynamy odczuwać już w listopadzie. Reklamy, witryny i półki sklepowe, wszystko mówi nam, że trzeba się postarać, bo w czasie świąt ma być obowiązkowo pięknie i perfekcyjnie. A my coraz częściej mamy dość i chcielibyśmy odpocząć w gronie najbliższych, więc włącza się potrzeba ucieczki od bycia w obowiązku.

Byle nie w domu

Polacy coraz częściej wyjeżdżają, co potwierdzają wyniki badań portalu Nocleg.pl. W ciągu ostatnich dwóch lat przyrost rezerwacji w okresie świąt wzrasta każdego roku o około 15 proc. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Kantar TNS Polska, zeszłe święta Polacy spędzili przeważnie z rodziną, choć niekoniecznie we własnych domach. W 2014 i 2015 roku dom opuściło 7 milionów Polaków i kosztowało ich to 8 miliardów złotych. Średnio jeden wyjazd kosztował tyle, ile minimalne pensja krajowa.

Spośród spędzających święta poza domem 80 procent zostaje w kraju. Wybierają się wtedy do krewnych, znajomych czy wyjeżdżają do hotelu, pensjonatu czy wynajmują gdzieś mieszkanie.

Ci, którzy Bożego Narodzenia nie spędzają przy świątecznym stole, najczęściej ruszają w góry, gdzie śnieg jest gwarantowany. Popularnym kierunkiem są też Mazury, rzadziej polskie morze. Za granicę przyciągają przede wszystkim ciepłe kraje.

Cisza, spokój i wypoczynek

Różne są motywy wyjazdów, nie ma też jednej grupy wiekowej, która wyjeżdża. Uciekamy od sprzątania i przygotowań, od rodzinnej atmosfery, obowiązków i oczekiwań, niewygodnych pytań wścibskich krewnych, czasami od tradycji.

Jak podaje pracownik sochaczewskiego biura turystycznego, coraz częściej wyjeżdżają osoby starsze. Korzystają przede wszystkim z opcji last minute. Tłumaczą to często chęcią ucieczki od rodziny, szansą na odpoczynek. – Jestem już stara i chciałabym wreszcie odpocząć – tłumaczy Bożena, która od dwóch lat na święta wyjeżdża z mężem za granicę. – Mam dosyć tygodni przygotowań, siedzenia trzech dni przy stole i jedzenia, a potem wyjadania tego przez miesiąc z zamrażarki. Jak dzieci były małe nie wyobrażałam sobie, żeby mogło być inaczej. Teraz są dorosłe, mają swoje prawie dorosłe dzieci, a mimo to chętnie na mnie przerzucają cały ciężar obowiązków. Wreszcie powiedziałam dość. I teraz nic mnie nie interesuje oprócz spakowania walizki.

Ustalić priorytety

W Bożym Narodzeniu nie chodzi o to, żeby dostać jak najlepsze rzeczy, tylko o celebrowanie narodzin Chrystusa. Stworzyliśmy oczekiwania wobec społeczeństwa, według których jesteśmy definiowani przez to, ile dajemy i ile dostajemy na święta. Musimy ścigać obraz idealnej rodziny i idealnych świat kreowany przez mass media. – Wielu z nas ma przekonanie, że muszę wszystko zrobić, kupić, ugotować, posprzątać, muszę być przygotowany perfekcyjnie i 24 grudnia o 16 wystrojeni, pachnący i zadowoleni jak w tych reklamach usiąść do stołu zrelaksowani i obdarzać wszystkich uśmiechem – tłumaczyła w Radiu Sochaczew Katarzyna Wiśniewska, sochaczewska psycholog. – Na stole 12 dań świeżo podanych, dom błyszczy, prezenty zapakowane. Stawiamy cel, który bardzo trudno zrealizować. Lepiej ustalić sobie hierarchię ważności, ustalić co będę robić najpierw, co później, a z czego zwyczajnie mogę zrezygnować. Warto też uruchomić pomoc rodzinną, sąsiedzką. Nie muszę wszystkiego robić sama.

Bo święta powinny być mile spędzonym czasem w gronie najbliższych, a nie okresem przed którym się drży i desperacko ucieka.

Jak nie zwariować w święta:

Nie martw się o świąteczne potrawy

Nie przejmuj się tym, że zamiast 12 dań na wigilijnym stole zdążysz postawić zaledwie kilka. I tak jedzenia jest zawsze za dużo

Nie denerwuj się na bliskich

O ile choinka nie stoi do góry nogami, to wszystko jest w porządku. Uśmiechnij się i pomyśl o tym, co najcenniejsze.

Nie przejmuj się dietą!

Nie namawiamy do przejadania się, jednak nie odmawiajmy sobie wszystkiego. To tylko trzy dni, a potem można zacisnąć pasa.

Nie zwracaj uwagi na bałagan

Ważny jest porządek w rodzinie, a nie porządek w domu.

Wyśpij się!

Pamiętaj – niewyspany Polak to zły Polak!

Maria Jesiołowska

*

Podoba Ci się ten artykuł?
Nawet jeśli nie, to i tak możesz polubić profil Echa Powiatu, by zmobilizować do lepszej pracy naszych redaktorów :)